mmmoni - 2013-05-19 16:09:31

w innych postrach powiedziałam wam trochę o sobie. przyznam się, że cały czas w moim sercu był lęk, strach, ból. może niektórzy to wiedzieli. ale dzisiejszej nocy podczas czuwania to wszystko odeszło. może zacznę od początku.

nie będę opisywać mszy, konferencji, lecz skupie się na adoracji Najświętszego Sakramentu, choć inne części czuwania były też cudowne, bo był charyzmatyczny o. Łukasz. czuwanie bylo wyjątkowo w kościele, więc było trochę inaczej. w kaplicy zawsze się było blisko ołtarza, a w kościele daleko w ławce. na szczęście ojciec powiedział, że możemy adorować Jezusa jak tylko chcemy i możemy też usiąść na schodkach do ołtarza. więc. usiadłam tam. siedziałam przy relikwiach bł. Jana Pawła II, św. Faustyny, św.  Joanna Beretta Molla, (chyba jeszcze były O. Pio i Maksymiliana Maria Kolbe). zamknęłam oczy i się modliłam. zespół grał jakąś piosenkę, ojciec coś mówił. i po chwili zaczęło mi być tak dobrze, widziałam białe światło. wiedziałam co się dzieje wokół. czułam jak powoli lecę do tyłu. mogłam to zatrzymać, ale było mi zbyt dobrze. czułam Chrystusa. za nic nie chciałam tego przerwać. po chwili leżałam już na podłodze. to było niesamowite! choć wiedziałam co się stało, ale nie mogłam przez chwilę dojść do siebie. to było takie cudowne. niedługo po mnie taki chlopak też "odleciał". o. Łukasz wspominał, że ktoś może odlecieć albo się śmiać albo płakać. słyszałam też o przypadkach kiedy ktoś "odlatywał" na adoracji, ale nigdy nie przyszło by mo do głowy, że ja też mogę tego doświadczyć. potem jeszcze raz zamknęłam oczy i uniósłam rece. czułam lekki powiew. miałam strasznie zimne dlonie.zaczęłam czuć tak jakby coś coraz bardziej podnosił moje ręce i rozsówał(coś w stylu przytulania).na moich rękach spoczywał jakiś wielki ciężar. i coraz mocniejszy wiatr. wtedy moje serce stalo się wesołe,szczęśliwe. nawet zaczęłam śpiewać, a to robię rzadko, bo nie umiem. wielbiłam Pana. wtedy bylo jeszcze błogosławięstwo indywidualne i wielki śpiew. nawet taniec przy ołtarzu. od tego momentu nic mnie nie zraniło. nawet słowa pewnej osoby, która była dla mnie autorytetem.


a wy macie jakieś doświadczenia, przeżycia związane z adoracja?

weraikon - 2013-05-19 18:00:54

Chwała Panu!
Bardzo się cieszę, że pozwoliłaś Panu działać - może, jestem pewne że od teraz wiele się w Twoim życiu zmieni.

mmmoni - 2013-05-19 19:20:17

chciałabym, ale niektorzy mi na to nie pozwalają... dam radę. jestem pełna Ducha.

terestynkaa - 2013-05-19 19:37:35

Piękne świadectwo :)

mmmoni - 2013-05-19 20:34:48

terestynkaa- dziękuję ;)

szukajaca Boga - 2013-05-19 23:16:09

Ja także byłam tej nocy na czuwaniu i przeżyłam "swoje". Pan Bóg w cudowny sposób zadziałał i gdy siostra oznajmiła, że można podejśc do wystawionego Pana Jezusa i uklęknąć blisko to od razu postanowiłam, że nigdzie nie idę, że tu mi w ławce dobrze, nie chcę "odlecieć" czy coś takiego, wzięłam Pismo Św., otworzyłam na chybił trafił i oto List do Rzymian 6 rozdział... pierwsze 3 wersety mnie uderzyły... Podeszłam blisko Pana Jezusa...

Potem byl jeszcze jeden taki moment gdy Pan znów przemówił, pocieszył, pobłogosławił. Poczułam Ducha Świętego! Duch Swięty rozlał się w moim sercu. Amen.

Marzenak - 2013-05-20 08:06:11

Dziewczyny dzieki za piekne swiadectwa :) Mmmoni ciesze sie,ze dalas sie ponies mocy Ducha Swietego :)

mmmoni - 2013-05-20 10:46:16

teraz wiem, że wszystko się ułoży.

szukajaca Boga - 2013-05-20 15:13:31

mmmoni, ja mam dokładnie takie same odczucia! :D

mmmoni - 2013-05-20 17:55:00

przestałam się bać, martwić. po prostu jest mi tak dobrze. nie rusza mnie już tak bardzo, gdy ktoś mnie zrani.

olga - 2013-05-25 19:43:29

Bardzo się cieszę,że jest ci lepiej.

GP - 2013-07-14 13:42:10

Piękne świadectwo, Ja też miałem kiedyś podobnie - w czasie adoracji połączonej z modlitwami z Taizè.. :) To było właśnie wtedy, kiedy odkryłem, że mam iść do Redemptorystów ;) W tle była nastrojowa muzyka, czytania, modlitwy... W pewnym momencie zamknąłem oczy i zacząłem się modlić swoimi słowami. Poczułem się tak dobrze... czułem, jakbym się unosił.. Po tej modlitwie byłem szczęśliwy i jeszcze trudniej, niż do tej pory było mnie wyprowadzić z równowagi. :)

lookbook śląsk fotografia ghost