Asia - 2014-05-10 11:40:30

Wpis kochanego Bławatka zmotywował mnie do napisania „świadectwa”. A może po prostu czegoś więcej o sobie. Ale nie tego co robię, gdzie się uczę, co lubię a czego nie. Do napisania czegoś o myśli, którą (w co bardzo mocno wierzę) już kilka lat temu wlał w moje serce Jezus.
    Wszystko zaczęło się 8 czerwca 2008 r. Wracając z Lednicy odwiedziliśmy klasztor sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Po Mszy Świętej poszliśmy nad Jezioro Kierskie. Siedzieliśmy sobie na ławkach, a ja w pewnym momencie zupełnie się wyłączyłam, nie zwracałam uwagi na to, co dzieje się dookoła. I nagle poczułam taką ogromną radość w sercu i płynące do oczu łzy. Nie bardzo wiedziałam co robić. Musiałam szybko zebrać się w sobie, bo gdyby ktoś to zauważył i zapytał co się dzieje, to nie potrafiłabym odpowiedzieć. Ucieszyłam się, że nie zostaliśmy w tamtym miejscu zbyt długo. Byłam przerażona! Chyba tym, że pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłam. Pomyślałam wtedy pierwszy raz „Zakon? Życie we wspólnocie? Na pewno nie! Coś sobie wkręcam!”. Chciałam jak najszybciej o tym wszystkim zapomnieć… Co jakiś czas myśl o Zgromadzeniu wracała, ale udawało mi się dość skutecznie od niej uciekać. Moje „uciekanie” zaszło jednak trochę za daleko. Efektem było zupełne rozluźnienie kontaktu z Bogiem. Bojąc się, że to może być Jego głos, Jego zaproszenie, wolałam się od Niego odciąć. Bo może zapomni, może odpuści…
To był ciężki czas. Czułam, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Nie czułam radości na modlitwie – o ile w ogóle moje – puste, nieprzemyślane wówczas – słowa można nazwać modlitwą. Pojawiały się problemy, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Zaczynało brakować Jezusa, ale nie bardzo wiedziałam co robić, żeby do Niego wrócić i jednocześnie nie słyszeć Jego nawoływań. I wtedy bardzo pomogła mi rozmowa z zaprzyjaźnionym klerykiem. „Po prostu Mu zaufaj. Wypłacz się. Powiedz, że sobie nie radzisz, że się boisz. Popatrz na krzyż, na tę prawdziwą bezinteresowną Miłość. Popatrz i pomyśl, czy On chciałby, czy mógłby zrobić coś, żeby Cię skrzywdzić, żebyś cierpiała? Asia, pozwól Mu działać. Pozwól nawet, jeśli się boisz, bo On wie co robi i na pewno nigdy nie zostawi Cię samej. Jakąkolwiek decyzję podejmiesz (Bóg nie stawia Cię pod ścianą, On – być może – zaprasza Cię do takiego, a nie innego życia, ale decyzja należy do Ciebie) On ją uszanuje i zawsze będzie przy Tobie.”
I to był ten moment… Ten przełomowy moment, w którym faktycznie ze łzami w oczach, z wewnętrznym rozbiciem powiedziałam „Jezu, zrobię wszystko, czego będziesz ode mnie oczekiwał. Tylko bądź. Bądź przy mnie i prowadź mnie tam, gdzie chcesz. Do miejsca, które ma być realizacją Twojego planu wobec mnie. Kocham Cię Jezu”…
    I wróciła radość :) I pokój :) Dwa lata temu Jezus postanowił o sobie przypomnieć. Jego sposoby są niesamowite.  Któregoś dnia słuchałam różnych piosenek na youtube i w pewnej chwili trafiłam na filmik "powołaniowy" Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej z Orlika :) Z ciekawości weszłam na stronę internetową Zgromadzenia. I właśnie wtedy – po raz drugi – poczułam to, co nad jeziorem. Znów ta sama radość :) To był chyba kolejny przełom. Wtedy właśnie zaczęłam dopuszczać do siebie myśl, że kurcze może to jest to, co Bóg dla mnie przygotował... I tak z tą myślą żyję sobie do dzisiaj, mimo studiów i ogólnego „edukacyjnego zawrotu głowy”. I im bardziej otwieram się na działanie Boga, z tym większą łatwością przychodzi mi akceptowanie różnych wydarzeń, które jeszcze jakiś czas temu pewnie by mnie dołowały albo co najmniej martwiły :) 

Uff, nie łatwo jest pisać o tak ważnych rzeczach :) Ale po wielu dniach zastanawiania się nad tym, udało się :) Taki mój mały, wielki sukces ;P

Kasia K - 2014-05-10 21:59:33

Asiu, dzięki za świadectwo :) Pamiętaj, że Pan Bóg do niczego nie zmusza, On daje człowiekowi wolność, a jeśli będzie chciał byś wstąpiła do zakonu, to przemieni Twoje serce, że Ty będziesz chciała wstąpić. Pan Bóg mówi w naszych pragnieniach i warto na nie zwracać uwagę (czego pragnie serce), On nie będzie człowieka na siłe ciągnął, bo jest Miłością i działa z miłością. W księdze Jeremiasza 31, 33 czytamy:
"Lecz takie będzie przymierze,
jakie zawrę z domem Izraela
po tych dniach - wyrocznia Pana:
Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa
i wypiszę na ich sercu.
Będę im Bogiem,
oni zaś będą Mi narodem."

Słuchałam konferencji o powołaniu i tam ksiądz powiedział takie słowa, że jeśli na dziś nie czujesz by wstąpić, tzn., że to nie Twój czas.

Katrine20.05 - 2014-05-11 10:56:58

Kochana, piękne jest twoje świadectwo... :) dokładnie wiem jak się czułaś w tamtym momencie, gdy po raz pierwszy coś poczułaś ze strony Pana...  sama przeżyłam coś podobnego, nie myślałam, że to coś poważnego, że akurat ja...  czym zasłużyłam.. ale przemodliłam to i postanowiłam otworzyć się na Jego działanie, pod Jego kierownictwo.. tam gdzie mnie chce, niech mnie pośle... i to była najlepsza decyzja <3 On Jest niesamowity <3

Kleryk, z którym rozmawiałaś doskonale i pięknie ci to wytłumaczył...
Działanie Pana jest niesamowite... działa często w podobny sposób... także słuchając różnych rzeczy na youtube,  całkiem przypadkiem natrafiłam na filmik powołaniowy Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej z Orlika :D 

No więc... będę pamiętać w modlitwie o tobie Asiu... Niech Bóg cię prowadzi swoją drogą.

Pokój i dobro! :)

Asia - 2014-05-11 14:05:16

Kochana Kasiu K, napisałaś "Słuchałam konferencji o powołaniu i tam ksiądz powiedział takie słowa, że jeśli na dziś nie czujesz by wstąpić, tzn., że to nie Twój czas." Jedno wiem, na pewno nie podejmę decyzji pochopnie, bez zastanowienia i przemyślenia wszystkiego, a przede wszystkim bez przemodlenia :) Tak więc, słucham, modlę się i czekam na skończenie studiów... Wiem, że nie jestem sama z moimi pragnieniami, przemyśleniami i z moim "wariującym" sercem ;)

Katrine20.05, nie sądziłam, że znajdzie się osoba, w przypadku której Pan zadziałał w tak podobny (można by powiedzieć - identyczny) sposób :) Dziękuję za modlitwę i obiecuję również swoją :)

Katrine20.05 - 2014-05-14 18:48:09

No a jednak się znalazła taka osoba :)   Czy to, że Pan zadziałał w tak podobny sposób, a może i identyczny, to przypadek ? :D Nie sądzę :)   
Ja również dziękuję za twoją modlitwę :)

Promyk - 2014-05-15 09:58:18

Asia napisał:

Katrine20.05, nie sądziłam, że znajdzie się osoba, w przypadku której Pan zadziałał w tak podobny (można by powiedzieć - identyczny) sposób :) Dziękuję za modlitwę i obiecuję również swoją :)

Powołanie to potok, którego nie odwrócisz - wciąż dąży do oceanu..." - to mój ulubiony cytat przed wstąpieniem...a Pan Tobie Asiu i Katrine dał jeszcze dar poznania i spotkania dwóch podobnie prowadzonych duszyczek... to dar i tajemnica! dziękuję za wasze świadectwa i niech Pan dalej was prowadzi! Pamiętam w  modlitwie!

naszepowolanie.pun.pl