- "Furta" http://www.naszepowolanie.pun.pl/index.php - Powołanie do zakonu http://www.naszepowolanie.pun.pl/viewforum.php?id=7 - Przeszkody w podjęciu życia zakonnego http://www.naszepowolanie.pun.pl/viewtopic.php?id=247 |
Służebnica Pana - 2009-10-18 20:26:56 |
+ |
Szukająca - 2009-10-18 21:05:47 |
zdrowie... |
szukajaca Boga - 2009-10-19 06:54:22 |
na pewno przeszkody kanoniczne-ślub kościelny gdzie mąż jeszcze żyje-to jest oczywiste choć czasem to co oczywiste jest najtrudniejsze :D |
Ewa - 2009-10-19 07:58:04 |
U sióstr duchaczek jedynaczki są przyjmowane, ale kandydatki muszą mieć zgodę rodziców (chyba pisemną). Dla mnie jest to logiczne, ze względu na miłość do rodziców i uświadomienie rodzicom, ze córka po wstąpieniu do zakonu nie będzie mogła dosłownie opiekować się nimi. |
Służebnica Pana - 2009-10-19 11:01:35 |
u s sercanek też trzeba mieć zgodę rodziców jeśli jest się jedynaczką :) |
boza_tancerka - 2009-10-19 16:19:10 |
mi podoba się jak jest u moich sióstr bo oprócz sytuacji objętych prawem kanonicznym, reszta rozwiązywana jest indywidualnie, czyli np. przyjęta zostanie chora dziewczyna czy po 35 roku życia, wszystko zależy od danej sytuacji, ja sama też jestem tego przykładem. |
Me@ - 2009-10-19 16:30:36 |
Kaś, Ty to wogóle jesteś kami kadze :):) |
Służebnica Pana - 2009-10-19 17:28:21 |
Jeśli chodzi o majątek to myślę, że w większości zgromadzeniach nie można mieć niczego na własność. |
szukajaca Boga - 2009-10-19 17:28:38 |
a chyba u klarysek jest tak, że kandydatka musi sprzedać lub oddać ubogim to co jest jej własnością... |
Caritas - 2009-10-19 17:41:23 |
a może jest też tak, że to co się ma przepisuje się na zgromadzenie? |
Służebnica Pana - 2009-10-19 17:42:37 |
to ciekawe.. |
boza_tancerka - 2009-10-19 18:48:11 |
z tego co ja pamiętam to u moich sióstr w postulacie wypełnia się takie oświadczenie, czy ma się jakieś sprawy majątkowe nierozwiązane, czy cos w testamencie przepisane na postulantkę czy sprawy z jakimiśroszczeniami i wszystko to rozwiązuje się, zrzekając się np. testamentu, u mnie siostry nie biorą od postulantek np. mieszkania im przepisanego, z prostego powodu, ta dziewczyna może zrezygnować i po co robić problem z tym, że będzie mieć pretensje do sióstr. Tak samo podpisywałyśmy dokument, że nie będziemy wymagały od sióstr pieniędzy w razie wystąpienia ze zgromadzenia za pracę jakąwkładałyśmy w czasie przebywania w zakonie, bo zdarzały się takie przypadki, co oczywiście nie oznacza, że siostry nie pomagają przy wystąpieniu. W razie czego pytajcie o jeszcze inne sprawy postaram się pomóc. |
szukajaca Boga - 2009-10-20 05:51:06 |
no właśnie nie wiem postaram się odnaleźć tą stronę ta informacja była podana w konstytucji zgromadzenia. |
Szukająca - 2009-10-20 17:04:16 |
Wiecie, ostatnio Siostra mi opowiadała, że jedna z Sióstr (Elżbietanka), której rodzeństwo zmarło,a Mama Siostry została sama, to po prostu "wzięła" Ją do klasztoru i tam sobie mieszka, i Siostra może spokojnie się opiekować swoją Mamą :). |
szukajaca Boga - 2009-10-20 17:51:07 |
:D |
Me@ - 2009-10-24 16:43:28 |
Tak jest w wielu zgromadzeniach. W Boromeuszek w Trzebnicy, matki sióstr, mają specjalny dom w którym mieszkają :) |
Służebnica Pana - 2009-10-24 17:46:55 |
łał pomysłowe :) |
boza_tancerka - 2009-10-25 09:44:52 |
u służebniczek dębickich też jest możliwosć opieki nad rodzicami. |
boza_tancerka - 2009-10-31 11:34:52 |
to zależy od indywidualnego przypadku, nie ma jakiegośspecjalnego domu dla rodziców, ale wiem, że są siostry, ktore mogą się nimi spokojnie zajmować. |
sanderka1000 - 2010-02-17 14:06:56 |
Hmmmm... Nie wiedziałam gdzie to umieścić, ale zdecydowałam się na ten temat. Otóż: słyszałam kiedyś takie słowa, że osoba chcąca podjąć życie zakonne, wpierw musi zakochać się. W sensie poznać też to takie drugie życie. Nawet jak jej do tego nie 'ciągnie', czuję, że najbardziej kocha Boga itd. to ma się zmusić i na siłę spróbować. Ponoć jak się tego nie doświadczy to później w klasztorze są problemy i jest trudniej pod tym względem, że można się w kimś zakochać itp. Czy brak takiego doświadczenia może być więc przeszkodą? Czy naprawdę jest to koniecznością? |
Rita - 2010-02-17 20:02:30 |
Nic na siłę. Nie można zmuszać się do kochania drugiej osoby. |
sanderka1000 - 2010-02-17 21:32:01 |
Rito, dziękuję za odpowiedź :) |
szukajaca Boga - 2010-02-18 09:14:14 |
hmm ja powiem, że tez słyszałam podobne stwierdzenie ale nie w sensie, że trzeba ale że to bardzo pomaga - doznanie miłości do drugiego człowieka. Miłość do chłopaka/dziewczyny bardzo rozwija, rozszerza niektóre pojęcia, co nie oznacza, że osoba, która w chłopaku jakims nie była zakochana tego nie doświadcza bo przecież jest Bóg! myślę, że chodzi o poznanie miłości przed zakonem i jak Rita powiedziała - aby potem być bardziej świadomym. Wiecie, lepiej jest się zakochać przed wstąpieniem niż w zakonie... |
BeataW - 2010-02-18 12:10:37 |
czasem warto sie zakochać przed wstąpieniem, by wiedzieć z czego się rezygnuje.. |
Siasia - 2010-06-06 19:27:52 |
Hmm... a możecie mi może powiedzieć, czy siostrą może zostać dziewczyna z rozbitej rodziny? Ja mam własnie taka sytuację... |
Rita - 2010-06-06 20:13:37 |
Czasy się zmieniają... Teraz niestety coraz częściej dochodzi do sytuacji, że ludzie rozstają się... Ale wydaje mi się, że jeśli ktoś pochodzi z rozbitej rodziny to nie dyskwalifikuje go do wstąpienia do klasztoru. |
aspnazaretanka - 2010-06-06 22:26:22 |
jasne,że nie dyskwalifikuje,czasem wręcz pomaga, w sensie można się modlić za tę rodzinę, we współsiostrach/współbraciach można mieć oparcie |
boza_tancerka - 2010-06-07 07:46:07 |
wracam do tego zakochania się, znam siostry ( nie podam nazwy, ale to nie KdzJ), które właśnie radziły wstępującym osobom, żeby się zakochały, ja się zastanawiałam z Mistrzynią czy to logiczne, bo po tej drugiej stronie jest żywy człowiek, który czuje i dla niego może to być coś więcej niż zakochanie, poza tym to egoistyczne, zakocham się bo wstępuję do zgromadzenia i mam taki wymóg żeby zobaczyć jak to jest. Jak znajoma dziewczyna pytała swoich sióstr właśnie o to, że top wykorzystywanie tej drugiej strony to siostry zbyły ją i nie było tematu, a przecież w dzisiejszych czasach pełno jest rozbitych rodzin i poranionych ludzi, rozkochamy w sobie własnie takiego poranionego chłopaka i oże ieć konsekwencje na całe życie, to skrajna sytuacja, ale tak też może być,trzeba myśleć o wszystkim, nie tylko o własnym interesie, a przede wszystkim o indywidualnym przypadku, a nie z góry narzucać kandydatkom, że mają się najpierw zakochać. Ja sama miałam chłopaków, ale nie były to relacje zakochania z mojej strony, tylko po prostu bycie z sobą, jeszcze wtedy ie myślałam o powołaniu zakonnym, ale już coś czułam, że w tym chodzeniu czegoś mi brakuje, że chcę czegoś więcej. |
BeataW - 2010-06-07 18:53:27 |
teraz tak naprawdę bardzo często mamy do czynienia ze zranieniami w rodzinach. Ostanio nawet na Dniu skupienia ojciec mówił nam, że nawet 70% młodzieży ich doświadcza. Nie jest to przeszkodą do pójścia drogą zakonną, ale zostawia wiele do przepracowania w ramach formacji |
Jezusowa duszyczka - 2010-06-17 11:36:07 |
wiecie co, przykre to, ale znam pewne zgromadzenie, które robi ogromne problemy z tego, że rodzina jest rozbita... I znam dziewczynę, której przez to nie przyjęły- miała przez rok chodzić na spotkania z psychologiem :/ |
boza_tancerka - 2010-06-18 09:22:09 |
ja jeszcze rozumiem odmowę jak dziewczyna jest z rozbitej rodziny i np. to rzutowało bardzo na jej psychikę, tak, że nie jest w stanie podjąć życia zakonnego, znam takie przypadki i np. terapia nie pomoże, poprawi tylko jej sytuację, ale wrzucając wszystkie dziewczyny z rozbitych rodzin do jednego worka jest dziwne, bo ile jest małżeństw, które tak naprawdę tylko z nazwy istnieją a wewnętrznie też są jak rozbite i co, taką przyjmą, mimo, że poraniona będzie jak ta dziewczyna z rozbitej rodziny? Poza tym każdy ma inną psychikę i to powinno być decydujące, a nie skąd się pochodzi, jakby nie było Jezus dla wielu miał podejrzane pochodzenie, był przecież dla sąsiadów dzieckiem Józefa sprzed zawarcia formalnie małżeństwa ( wiecie o co chodzi:-)) |
Marzenak - 2010-06-18 16:00:19 |
Wlasnie,dlaczego bledy rodzicow musza rzutowac na dziecku. |
boza_tancerka - 2010-06-18 17:35:39 |
wiesz są zgromadzenia, tak jak moje ( nie mówię, że jest najlepsze na śwoiecie, i w ogóle naj, naj) gdzie posyła się siostry do szkoł dla formatorek i tam mimo np. dosyć surowej reguły, łączy się to z podejściem do człowieka traktując ducha i ciało jako całość, a sąteż zgromadzenia gdzie siostry mają jeszcze ,,starsze" podejście, nie mówię, że jest to złe, ale mam przykład po zgromadzeniach gdzie są moje ciocie, pierwsze dwie są w tym typie pierwszym o którym pisałam a trzecia w tym drugim. I to drugie zgromadzenie wymiera, nie mają powołań, a co gorsza odchodzą od nich siostry po wieczystych, proszę o modlitwę. |
Jezusowa duszyczka - 2010-06-18 19:45:59 |
Właśnie.. Każdy ma inną psychikę i nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka... |
BeataW - 2010-06-21 18:32:03 |
dlatego tak naprawdę powinno się rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie i nie generalizować, że wszystkie dziewzyny poranione przez sytuacje rodzinną nie moga wstępować do zgromadzenia. Każdy ma inną drogę i niektórzy właśnie przez trudne doswiadczenia życiowe sa właśnie dojrzalsi, bo musieli szybciej dorosnąć i róznia sie od swych emocjonalnych młodych rówieśników. Znam osobę, która straciła pare lat temu tate, mama jest alkoholiczką, lecz dziewczyna ta nie ma zamkniętej drogi w formacji. Musiała sporo przepracować i zastanawiać się nad motywacjami wstąpienia, ale drogę ma otwartą, nie musi poddawać się żadnej terapii, tak Siostry rozeznały, a i dziewczyna ta jest pewna swojej drogi. |
nisia - 2010-06-22 10:25:41 |
Z jednej strony jest sporo tych przeszkód a z drugiej większość zależna jest od konkretnej sytuacji człowieka i tego jak sobie z nią radzi. Na pewno niezdolność do realizowania drogi zakonnej z powodu zaburzeń psycho - fizycznych, często historia życia, doświadczenia, które nas kształtowały - niektóre są tak głębokie, że uniemożliwiają realizowanie życia we wspólnocie (co nie znaczy, że wszystkie trudne przeżycia, czy też grzeszność dyskwalifikują).... |
siostrzyczka - 2010-06-22 12:56:13 |
ja myślę że każdy przypadek powinien być traktowany indywidualnie, ale wysłanie takiej dziewczyny na terapię wcale nie jest takie złe... Bo tak naprawdę jeśli to powołanie było prawdziwe, a podczas terapii będzie jednocześnie funkcjonowało życie modlitwy tej dziewczyny to ona wytrwa, terapia się skończy i wstąpi do zgromadzenia... jeśli to powołanie jest prawdziwe to rok w tą czy tą nie zrobi takiej zasadniczej różnicy bo pragnienie pozostanie takie samo... Bóg jest wierny! i nie pozwoli by powołanie się skończyło... a jeśli się skończy i dziewczyna zrezygnuje to są tylko 2 wyjścia: albo zamknęła się i nie chce tego Bożego wezwania usłyszeć, albo to po prostu było jej widzimisię a nie powołanie... |
boza_tancerka - 2010-06-22 16:59:24 |
też jestem za terapią czy też za wywiadem osobowościowym- to też bardzo rozjaśnia sytuację, a i jedno i drugie można zacząć w samym już zakonie jak i przed. Psychologia to dziedzina, która pomaga nam a nie dołuję, nie ma się więc co bać terapii. |
Jezusowa duszyczka - 2010-06-23 11:17:56 |
Hmm... Rozmawiałam kiedyś z dziewczyną, która musiała chodzić na terapię... I opowiadała, że jest tam jakieś 10 kobiet i każda się przedstawia i mówi: jestem żoną alkoholika, a tylko ona jedna mówi: jestem córką alkoholika.. Ta terapia jej nie pomaga... |
nisia - 2010-06-23 11:21:25 |
Też byłam u psychologa, powiedział mi: Tobie jest kapłan potrzebny, nie psycholog :D |
Jezusowa duszyczka - 2010-06-23 11:22:48 |
No dokładnie Nisia.... Rozmawiając z daną osobą da się wyczuć czy ktoś potrzebuje psychologa, czy nie.... :) |
BeataW - 2010-06-23 12:33:35 |
ja mialam sytuację, że musiałam zrobic badania psychologiczne do zakonu, bo u mnie w rodzinie byla osoba chora psychicznie. Mój były kierownik od razu zaproponował terapię bądż wizyty u psychologa i rozmowy z nim, lecz ja nie czułam tej potrzeby. Badania do zakonu wyszły pozytywnie, czyli nic nie wykryto, a mój kierownik szoku doznał, bo już szukał mi psychologa, a żeby bylo zabawniej - w zaden sposob nie modyfikowałam w tych badaniach odpowiedzi, to mój ks już nie wiedział co ma ze mną zrobić, bo mu jego teorię na mój temat obaliłam. |
boza_tancerka - 2010-06-23 14:59:24 |
są rożne terapie, ta opisaa wyżej była grupową, a przecież istnieje też indywidualna i dobiera się ją do danej osoby. Myślę, że warto rozgraniczyć zdrowe podejście do psychologii od niezdrowego. Jesteśmy duchem i ciałem i zarowno psychologia jak i duchowość są nam potrzebne, ani w jednym ani w drugim przypadku nie może być przegięć. Zobrazuję to, gdyby podchodzić tylko duchowo do życia to ( znam takie przypadki) każde zmartwienie danej siostry przełożona kwitowałaby tak, że proszę iść do kaplicy modlić się i przejdzie, a jeśli uwzględnia się całość człowieka to wiadomo, że czasami na propblem pomoże zwykłe odespanie zmęczenia:-), druga sytuacja to spychanie ducha i skupianie się tylko na psychologii i rozm0owach o tym co przeżywam co się we mnie dzieje, ale bez uwzględniania w tym Boga. Bardzo trudno jest to zintegrować, ale jest to możliwe. Co do zmuszania do terapii, nie można tego robić, bo wtedy terapia nie ma sensu, chopć ludzie wzbraniający się przed nią często potem mówią, że się mylili. Ja z mojej strony polecam rozmowy osobowościowe, w szkole formatorów przechodzi sie kurs i można to przeprowadzać, skada się to z 3 spotkań, na dwóch mówisz TY na zadane pytania dotyczące całego życia, zarówno od ludzkiej jak i duchowej strony, na trzecim spotkaniu osoba prowadząca ukazuje Ci drogę do pracy nad sobą, jest to bardzo owocne. |
snoww - 2010-12-14 14:24:53 |
No... ;) Słyszałam, że siostry z pobliskiego zakonu muszą uczyć młode aspirantki ,postulanki podstawowych prac domowych typu: pranie, prasowanie, mycie podłogi, okien.. ;) heheh no ale jak jest dziewczyna z miasta to gdzie się miała nauczyć ?? heehehe :D |
snoww - 2010-12-14 14:35:40 |
No to już trzeba Ich spytać ;P |
sanderka1000 - 2010-12-14 14:55:40 |
Właśnie, co ma wieś do miasta? -.- To raczej nie wpływa na to, kto jak jest wychowywany. Można mieszkać na wsi i nie potrafić nic, być totalnym tępakiem i naprawdę przysłowiowym wieśniakiem,a można mieszkać w mieście i być tak obrotnym, że głowa mała. Bywają też jednak przypadki odwrotne. Wszystko ma swoje plusy i minusy i każdy musi się ciągle uczyć. Ja np. mieszkam w mieście i też nie umiem prać tylko dlatego, ponieważ robi to moja mama. Za to uwielbiam zmiatać i zmywać podłogi :) Ale w domu też takiej możliwości nie mam, bo mamy dywany, ewentualnie sprzątam klatkę schodową, bo mieszkam w bloku, a tak to czasem przy kościele coś pozmywam :D Nie każdy ma możliwości rozwijania umiejętności i nie każdy też od razu wszystko potrafi ;) |
snoww - 2010-12-14 15:11:17 |
Oczywiście sanderko ;) Nie chciałam tu generalizować, ale niestety często tak bywa, chociaż nie zawsze. |
szukajaca Boga - 2010-12-14 15:22:51 |
a co siostra ma dokładnie na myśli pisząc o niskiej inteligencji? |
snoww - 2010-12-14 16:53:32 |
Chyba niską inteligencję ;) |
Estera - 2010-12-14 17:23:30 |
@szukajaca Boga: Chodzi pewnie o właściwe rozumienie inteligencji, nie mylone z wiedzą wyuczoną, wykutą - czyli o umiejętność logicznego myślenia, ogólna zdolność przystosowania się do nowych warunków, rozwiązywania problemów, abstrakcyjnego myślenia, twórczego wykorzystania nabytej wiedzy, itp, itd :] |
dzidziuś - 2010-12-14 20:24:49 |
co do tego sprzątania... słyszałam, że do któregoś polskiego zgromadzenia w Brazylii wstąpiła bogata dziewczyna, za którą robił wszystko służące itp. że nawet nie umiała prasować. choć to może wydawać się dziwne, ale ja np.podziwiam taką dziewczynę- wyrzekła się wszystkiego dla Jezusa. :) |
snoww - 2010-12-14 20:33:46 |
No, rzeczywiście. Ale to też zależy jakie wartości uważamy za wyższe... czy bogactwo ziemskie, czy to w Niebie ;) |
szukajaca Boga - 2010-12-15 10:27:03 |
a właśnie... apropos... mam taka znajomą na studiach - wysoka średnia, stypendium naukowe ale jeśli chodzi o umiejętność radzenia sobie z życiem to... nie wypowiem się :) |
monika16 - 2011-03-02 09:33:52 |
Największą przeszkodą w życiu zakonnycm jest choroba psychiczna i padaczka jesli ktos tego nie ma to nawet inne przeszkody mozna zniwelować, bo chora psychicznie osoba szuka azylu w zakonie, a zakon to nie azyl a prawdziw życie bardzo trudne, może bardziej niż świeckie |
javo - 2015-01-25 20:23:48 |
Chciałabym zwrócić się do wszystkich tych, którzy na forum szukali, szukają lub będą szukać odpowiedzi na pytania o to, czy będąc chorym na X lub Y mogą wstąpić do zakonu… |