mariuszf92 - 2011-04-06 20:18:28

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chciałbym podzielić się z Wami moją radością! :) Szukałem na forum i widzę, że bracia się nie "reklamowali" :) dlatego też postanowiłem zrobić to za nich :) A może i Ciebie Jezus wzywa do niesienia pomocy innym w duchowości św. Franciszka z Asyżu a przede wszystkim św. Ojca Pio w słowach: "Pragnę, aby cały świat był domem ulgi w cierpieniu"?

>>>>>>>>>>>>>>>http://www.youtube.com/watch?v=iQbg1T8CYZk<<<<<<<<<<<<<<<<< - oto krótki filmik o braciach.

a tu link do strony: http://www.bracia.chrystusa.cierpiacego.ofm.pl/

e-mail do br. Grzegorza od powołań: grzegorzb74@wp.pl

"W Polsce i na świecie jest wiele wspólnot zakonnych posługujących chorym. My jednak pragniemy czynić to w duchu franciszkańskiej pogody ducha i słów pozostawionych nam przez św. O. Pio: „Jeśli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, na nic zda się cała farmakologia” Tak więc miłość i pogoda ducha ma być tym, co wyróżnia naszą posługę i ma być podstawowym lekarstwem podawanym naszym podopiecznym. Taka bowiem kuracja pozwala leczyć rany duszy, które często są praprzyczyną dolegliwości fizycznych. Nasz św. Ojciec na otwarcie wybudowanego szpitala „Domu ulgi w cierpieniu” powiedział „Ten szpital ma być miejscem modlitwy i wiedzy”. Dlatego nasza posługa oparta jest o odpowiednią formację, która uczyni naszą pracę fachową i w pełni oddaną drugiemu człowiekowi. Św. o. Pio wyjawił kiedyś swoje wielkie marzenie zawarte w słowach: „pragnę by cały świat był domem ulgi w cierpieniu”. Aby wiernie realizować pragnienie naszego Ojca poświęcamy nasze zdolności i siły dla Chrystusowego Kościoła. Naszymi parafiami stały się domy dla osób starszych, ośrodki terapeutyczne oraz szpitalne, a ołtarzem, przy którym sprawujemy swoje święte misteria jest łóżko chorego, na którym codziennie pielęgnujemy obolałe ciało samego Boga. Pragniemy być otwarci na potrzeby Kościoła lokalnego, dlatego pracujemy również jako zakrystianie, sprawujemy posługę jako szafarze nadzwyczajni Eucharystii posługujemy podczas spotkań modlitewnych grupom św. O. Pio, grupom niepełnosprawnych osób w czasie ich rekolekcji.
     Naszą pracę ożywia wspólnotowa modlitwa liturgiczna, w miarę możliwości codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa różańcowa, a nade wszystko codzienny udział w Mszy Św. Żyjemy we wspólnocie pielęgnując franciszkańskie braterstwo i pogodę ducha, podążając wspólnie franciszkańską drogą do nieba."

i więcej na stronie Braci :)

z Panem Bogiem! :)

FRA - 2011-08-23 10:14:49

O Mariusz92 dzięki ci za fajne świadectwo ja wcześniej założyłem wątek o braciach ale niestety umarł śmiercią naturalną. Prawdo podobnie niewielu zna tą wspólnotę i niewielu sie nią interesuje a szkoda bo to ciekawi ludzie, chociaż dla mężczyzn charyzmat który posiadają może być mało pociągający. Ale patrząc na braci i na ich pracę wydaje się ze to założenie nie jest prawdziwe :D . Widać że są bardzo zaangażowani w swoją prace i kochają swoich podopiecznych :hug:  .

szukajaca Boga - 2011-08-23 11:12:10

FRA napisał:

Ale patrząc na braci i na ich pracę wydaje się ze to założenie nie jest prawdziwe :D

Nie jest czy jest ? :D

FRA - 2011-08-24 08:37:03

Do pewnego momentu myślałem że ten rodzaj pracy mogą z należytym zaangażowaniem wykonać jedynie kobiety, gdyż posiadają należyte predyspozycje do takiej służby. Jednak gdy zobaczyłem zaangażowanie braci oraz ich ciepło i miłość jakie wnoszą do swoich, zakładów pracy oraz z jaką wrażliwością i czułością niosą pomoc, to zmieniłem zdanie.

Owieczka_Pana - 2012-05-17 11:45:25

Ja znam z innego forum brata Grzegorza :)

braciszek - 2012-09-10 09:07:11

Pokój i Dobro! Witam wszystkich jestem bratem ze Wspólnoty braci Chrystusa Cierpiącego. Gdy wreszcie trafiłem na to forum doznałem lekkiego szoku bo nie myślałem że znajdę tu tyle pozytywnych Opinii na nasz temat. Myślałem że istniejemy tylko na barce a tu proszę, niespodzianka i to jaka miła. :applause: wynik:

braciszek - 2012-09-11 12:41:32

Oto nowz filmik o nas http://youtu.be/HPgJg7elKBQ

Rita - 2012-09-13 08:48:54

Świetny filmik :) Oglądając go, przypomniałam sobie, jak kiedyś byłam w Kałkowie przejazdem, bardzo piękne miejsce :) Tak ze 2 lata temu chcieliśmy odwiedzić sanktuarium, ale coś nam nie wyszło, bo okazało się że owszem, dojechaliśmy do Kałkowa, tylko że nie do tego :D
Może mógłby Brat podać jakąś miejscowość, która leży obok, bo jakoś temat Kałkowa cały czas się przewija, tylko że... No właśnie, gdzie to jest? :D

barbara75 - 2012-09-13 11:26:07

Konkretnie chodzi tu o Kałków-Godów. Jak się jedzie z Warszawy, to najpierw jest Skarżysko Kamienna, potem na Starachowice, Pawłów, no i już prawie jesteśmy na miejscu.

braciszek - 2012-09-13 15:03:51

Z warszawy to kieruje się na Rzeszów. Przez Radom, Iłże i kawałek za lubienią nalezy odbić na Krynki. Kałków leży między Starachowicami a Ostrowcem Świętokrzyskim :) Niestety nie jesteście pierwszą grópą która pomyliła te dwie miejscowości.

braciszek - 2012-09-14 08:53:19

Posłuchajcie Naszego duchowego  mistrza i ojca świętego ojca Pio. Oto sedno naszej duchowości, zawarte w pigułeczkach, każda z nich pomaga na inną chorobę duszy. To zadziwiające takie proste w swym wyrazie a takie trudne do zastosowania w życiu, Trudne ale przecież nie są niemożliwe do spełnienia. oto one perełki duchowe skarb za który warto oddać cale dotychczasowe bogactwo. Niech trafią do serc które potrafią docenić ich wartość  :)
http://www.youtube.com/watch?v=3eosttrnEsQ
http://www.youtube.com/watch?feature=en … 1WnSo&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=Pdmtlcba … ure=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=QnUVnRIw … ure=relmfu
A swoją drogą to musiało być niezwykle trudne. Przecież On chciał ciągłego zjednoczenia ze swoim Panem a tymczasem wciąż otaczają Go ludzie. Ale On przecież nauczył się nauki swego świętego ojca Franciszka i dobrze wiedział czym jest klauzura serca, ciałem był wśród ludzi a sercem był w niebie, „bo tam gdzie jest twój skarb tam i serce twoje.”

Marzenak - 2012-09-17 12:22:19

Dziekuje Braciszku

braciszek - 2012-09-24 09:19:55

Ależ proszę uprzejmie, cała frajda po mojej stronie. Mam nadzieję ze żucone przez naszego ojca ziarno przyniesie plon stokrotny.

Marzenak - 2012-09-24 10:58:09

Wierze,ze tak.
Pieknie braciszek wspomnial o klauzurze serca

braciszek - 2012-09-24 14:08:57

Kiedyś na innym forum pisałem więcej o klauzurze serca. To naprawę ciekawy rys duchowości św. Franciszka.

Ana - 2012-09-26 10:40:58

Klauzura serca, nawet jest ważna w zakonach klauzurowych, więc tu nie ma reguły czy jest się s. klauzurową czy zgromadzeniem czynnym. :)


Wciąż zapraszam Braciszka Grzegorza do Torunia. :)

braciszek - 2012-09-27 13:56:59

Dziękuję Aniu chętnie skożystam z zaproszenia :) Co do klauzury serca to prawda, św Franciszek mówił że jeśli zakonnik niema klauzury w sercu, to nie pomogą wysokie móry.

Ana - 2012-09-28 11:41:04

Więc czekam Braciszku, w Toruniu jest wiele do zwiedzania, zapraszam na herbatkę przy okazji. :)

braciszek - 2015-06-17 11:08:51

Witam ponownie wszystkich forumowiczów Jestem bratem ze Zgromadzenia Braci Chrystusa Cierpiącego i chciałbym coś napisać o naszej wspólnocie. Będzie mi ogromnie miło jeśli mój wpis wzbudzi zainteresowanie i pojawią się jakieś pytania. :D Dwoma wielkimi filarami duchowości naszej wspólnoty jest dwóch świętych O Pio z Petrelciny i Franciszka z Asyżu. Tym razem chciałbym zatrzymać  się nad nad życiem i nauczaniem  O Pio. Postać tego świętego w wielu współcześnie wierzących katolikach, budzi skrajnie różne emocje.  I tak jedni darzą go szczerym uczuciem synowskiej miłości (czasem ocierającej się nawet o fanatyzm), inni natomiast boją się Jego radykalizmu. Tym czasem jak to zazwyczaj bywa prawda leży po środku. O Pio jako syn radosnego i spontanicznego świętego Franciszka, nie tylko nie negował radości i spontaniczności w życiu codziennym i duchowym, ale nawet zachęcał do niej mówiąc do swoich synów i córek „Wędruj przez życie radośnie, z sercem szczerym i otwartym, dążąc wzwyż tak, jak tylko możesz”. Bo niemożliwą rzeczą jest by poznać Boga, źródło prawdziwej wewnętrznej radości, tylko po to by zamknąć się na nią i schować płomyk radości pod korcem. O Pio znał wartość cierpienia bo dzięki szczególnej łasce Bożej oglądał dobro duchowe jakie ono powoduje zarówno w duszy cierpiącego jak i w całym Kościele. dał temu wyraz w swoim wyznaniu do jednej z córek duchowych: "Nie kocham cierpienia samego w sobie; proszę o nie Boga, pragnę go z powodu owoców, które mi daje. Ono bowiem oddaje chwałę Bogu, ocala bliźnich na tym wygnaniu, uwalnia dusze z ognia czyśćcowego" (LdP, s. 167). On sam szedł drogą ofiary z siebie, nie tracąc przy tym pokoju i pogody ducha. Do tych zaś którzy, mu współczuli pisał „Proszę cię, abyś się nie martwiła z tego powodu, że cierpię, bo nadal będę cierpiał, ponieważ cierpienie, choćby było nie wiem jak wielkie - porównane z dobrem, które na nas czeka, okazuje się czymś przyjemnym dla duszy” (Epist. 111, s. 402). Nie każdy kto jest dotknięty cierpieniem potrafi przyjąć te słowa. Niektóre wybrane dusze, które mocniej doświadczyły obecności Boga w swoim życiu, podobnie jak Apostołowie Oglądający jaśniejącą postać Jezusa w świetle Góry Tabor. Owo światło Taboru przenika wybrane dusze, dając im pełniejszy choć nie całkowity ogląd rzeczy przyszłych. Dzięki temu napełniają serca odwagą i płynącą z tego siłą by przetrwać bul wielkiego piątku. Do swoich duchowych dzieci które potrafili pojąć tą naukę pisał: Odrzuć raz na zawsze wahania i smutki! Ciesz się w spokoju słodkimi cierpieniami Umiłowanego (Epist. 111, s. 436). Jednak tym o których wiedział że nie posiadają wiary zdolnej przyjąć wieki dar jakim jest cierpienie pisał. „Czuję, jak serce po prostu wyrywa mi się z piersi na wiadomość o twoich cierpieniach i nie wiem, co mógłbym zrobić, aby ci przynieść w nich ulgę! Dlaczego się miotasz? Córko moja, nigdy nie widziałem, by Pan Jezus obdarzał cię kiedykolwiek tyloma klejnotami co teraz. Nigdy nie widziałem, byś była tak bardzo droga Jezusowi, jak obecnie. Czegóż więc się boisz, drżysz i czym się przerażasz? Twój strach i lęk jest podobny do lęku dziecka znajdującego się w ramionach matki. Tak więc twój lęk jest nierozsądny i bezużyteczny (Epist. 111, s. 442). Dla nas jego duchowych synów zostawił równie drogocenną wskazówkę, polecając nam by dla siebie zachować cierpienie jako skarb najcenniejszy zdolny przebłagać jego sprawiedliwość, a światu dać czystą miłość i uśmiech Boga:  „Niech twoje nauczanie będzie ustawicznym spalaniem siebie samej; niech twoje pojawienie się gdziekolwiek będzie zawsze tak taktowne i delikatne, jakby było uśmiechem Boga” (PM, s. 165). jakże ważną rzeczą podczas posługi chorym i potrzebującym jest wyobraźnia Miłosierdzia, która pozwala nieść pomoc która nie upokarza, bo jest służebna i wypływa z prawdziwej miłości.
A tu kilka zdjąć z naszych ślubów zakonnych https://plus.google.com/113248963957037 … xyM6yEZvin

braciszek - 2015-06-17 11:25:36

A tu kilka linków z informacjami o naszej wspólnocie
http://www.diecezja.radom.pl/ogolne-art … yny-kalkow
http://e-sancti.net/wywiady/5908--braci … cierpicego
http://www.zyciezakonne.pl/bracia-chrys … wie-49515/

braciszek - 2015-06-23 14:49:02

A tu kilka filmików o naszej Wspólnocie :
https://plus.google.com/113248963957037 … r4rrzPvmut
https://plus.google.com/113248963957037 … Cjgos4nNeL

braciszek - 2015-09-14 10:54:50

Chciałby napisać parę słów o naszej duchowości. Dotychczas , pisałem o franciszkańskim rysie naszego stylu życia, tym razem chciałbym zastanowić się nad drugim filarem naszej duchowości czyli nad życiem i nauczaniem  O Pio. Postać tego świętego w wielu współcześnie wierzących katolikach budzi skrajnie różne emocje.  I tak jedni darzą go szczerym uczuciem synowskiej miłości (czasem ocierającej się nawet o fanatyzm), inni natomiast boją się Jego radykalizmu w życiu i działaniu. Tym czasem jak to zazwyczaj bywa prawda leży po środku. O Pio jako syn radosnego i spontanicznego świętego Franciszka z Asyżu nie tylko nie negował radości i spontaniczności w życiu codziennym i duchowym, przeciwnie zachęcał do niej mówiąc do swoich synów i córek „Wędruj przez życie radośnie, z sercem szczerym i otwartym, dążąc wzwyż tak, jak tylko możesz”. Bo niemożliwą rzeczą jest by poznać Boga, źródło prawdziwej wewnętrznej radości tylko po to by zamknąć się Na nią i schować płomyk radości pod korcem. O Pio znał wartość cierpienia bo dzięki szczególnej łasce Bożej oglądał dobro duchowe jakie ono powoduje zarówno w duszy cierpiącego jak i w całym Kościele. Dlatego sam szedł tą drogą, nie tracąc przy tym pokoju i pogody ducha. Do tych zaś którzy, mu współczuli pisał „Proszę cię, abyś się nie martwiła z tego powodu, że cierpię, bo nadal będę cierpiał, ponieważ cierpienie, choćby było nie wiem jak wielkie - porównane z dobrem, które na nas czeka, okazuje się czymś przyjemnym dla duszy” (Epist. 111, s. 402).
Nie każdy kto jest dotknięty cierpieniem potrafi przyjąć te słowa. Jednak niektóre wybrane dusze które, mocniej doświadczyły obecności Boga w swoim życiu, podobnie jak Apostołowie Oglądający jaśniejącą postać Jezusa w świetle Góry Tabor. Owo światło Taboru przenika wybrane dusze, dając im pełny ogląd rzeczy przyszłych i płynącą z tego siłę by przetrwać bul wielkiego piątku. Do tych ze swoich duchowych dzieci które potrafili pojąć tą naukę pisał: Odrzuć raz na zawsze wahania i smutki! Ciesz się w spokoju słodkimi cierpieniami Umiłowanego (Epist. 111, s. 436). Jednak tym o których wiedział że nie posiadają wiary zdolnej przyjąć wieki dar jakim jest cierpienie pisał. „Czuję, jak serce po prostu wyrywa mi się z piersi na wiadomość o twoich cierpieniach i nie wiem, co mógłbym zrobić, aby ci przynieść w nich ulgę! Dlaczego się miotasz? Córko moja, nigdy nie widziałem, by Pan Jezus obdarzał cię kiedykolwiek tyloma klejnotami co teraz. Nigdy nie widziałem, byś była tak bardzo droga Jezusowi, jak obecnie. Czegóż więc się boisz, drżysz i czym się przerażasz? Twój strach i lęk jest podobny do lęku dziecka znajdującego się w ramionach matki. Tak więc twój lęk jest nierozsądny i bezużyteczny (Epist. 111, s. 442). Dla nas jego duchowych synów zostawił równie drogocenną wskazówkę, polecając nam by dla siebie zachować cierpienie jako skarb najcenniejszy, zdolny przebłagać Bożą sprawiedliwość, a światu dać czystą miłość i uśmiech Boga. „Niech twoje nauczanie będzie ustawicznym spalaniem siebie samej; niech twoje pojawienie się gdziekolwiek będzie zawsze tak taktowne i delikatne, jakby było uśmiechem Boga” (PM, s. 165). Tak wygląda nasze głoszenie Ewangelii, żyć dla innych.

braciszek - 2015-09-14 10:56:20

Pragnę również przypomnieć co nie co o rodzaju i sposobie posługi i pracy naszych braci. Zadaniem naszego Zgromadzenia jest; posługa niesienia ulgi w cierpiącemu ciału i duszy, oraz takie modelowanie siebie i świata, by stawał się Domem Ulgi w Cierpieniu. Równie ważnym elementem naszego posłannictwa, jest podnoszenie u ludzi cierpiących świadomości, co do wagi ludzkiego cierpienia w dziele zbawienia. Jak również przyjmowania go w duch kapłaństwa powszechnego, o którym poucza nas św. Piotr w swoim liście:  „Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, miłych Bogu przez Jezusa Chrystusa.” Podczas otwarcia szpitala „Domu Ulgi w Cierpieniu” święty Ojciec Pio powiedział: „Ten szpital ma być miejscem modlitwy i wiedzy”. Dlatego każdy brat naszego zgromadzenia powinien stać się miejscem spotkania tych dwóch rzeczywistości. Aby prawdziwie nieść ulgę w cierpieniu, potrzebna jest fachowa i rzetelna wiedza, toteż, przełożeni w miarę możliwości, predestynują braci do zdobywania  i poszerzania kwalifikacji, aby w ten sposób uczynić ich pracę efektywną i fachową. Święty Franciszek napisał w regule „Ci bracia, którym Pan dał łaskę, że mogą pracować, niech pracują wiernie i pobożnie, tak żeby uniknąwszy lenistwa, nieprzyjaciela duszy, nie gasili ducha świętej modlitwy i pobożności, któremu powinny służyć wszystkie sprawy doczesne.” Dlatego nie chcąc gasić ducha modlitwy,  pamiętamy że naszym podstawowym powołaniem nie jest praca lecz przynależność do Jezusa.

braciszek - 2015-09-14 10:58:48

Oto link z dożynek Gminno - Diecezjalnych w naszym sanktuarium, jak widać na zdjęciach nasi bracia brali czynny udział zarówno w i organizacji jak i podczas ich przebiegu. Pochwalę się że nasz brat Przemek były głównym wykonawcą dekoracji ołtarza dożynkowego. Na zdjęciach gdzieniegdzie pojawiają się nasi postulanci którzy już niedługo przywdzieją habit.  https://plus.google.com/113248963957037 … 49AgiE6gNq
Atu link z Obchodów dnia życia konsekrowanego i uroczystej nowenny przed rocznicą objawień patronki zgromadzenia MB Fatimskiej https://plus.google.com/113248963957037 … oSoRcMq7dm

braciszek - 2015-09-18 13:57:18

Wiele słyszeliśmy o szczególnej więzi jaka łączyła św. Ojca Pio z Maryją, na pewno nieraz słyszeliśmy o jego postanowieniu które powziął jeszcze w czasach gdy był młodym kapłanem. Zobowiązał się on wówczas odmawiać nie mniej niż 5 pełnych różańców dziennie. A po latach wyznał że zwielokrotnił tę liczbę. I choć wydaje się to nie do pomyślenia, pomimo tak wielu odmawianych różańców, przez całą swoje życie, czuł się niewdzięcznikiem wobec tak wielkiej miłości jaką go darzyła TA którą widywał w czasie swoich modlitw. Dlatego tak napisał w jednym ze swoich listów.
Zawstydza mnie, gdy niewystarczająco odpowiadam na miłość i dobroć Jej serca jaką mi okazywała. I to najbardziej mnie dręczy, że za miłość i opiekę naszej Matki odwzajemniam się stale tak wieloma kaprysami. 
Zwróćmy uwagę na dwa momenty tej wypowiedzi jeden to sposób w jaki ojciec Pio określa swój brak wdzięczności nazywając go kaprysem. Określenie to świadczy o rzeczywistej i wyjątkowej zażyłości tych dwóch osób. Zażyłości jaka może łączyć jedynie cierpliwość matki i niesforność dziecka które wie ze wobec mamy może sobie pozwolić na więcej bo chroni go jej miłość do niego. Ojciec Pio prawdziwie czuł się tak bardzo jej synem że czasem uczcie jakim ją darzył, przesłaniała nawet miłość do tak bardzo ukochanej rodzonej matki Marii Józefy, potwierdza to gdy pisze;
Gdy przychodzą większe utrapienia, wydaje mi się, że już nie mam na tej ziemi matki, że jest tylko Pełna Łaski w niebie.
Druga sprawa na jaką chcę zwrócić waszą uwagę jest to, za co Ojciec czuje się tak wdzięczny Maryi. A właściwie to że wciąż odczuwa niewystarczalność swojej wdzięczności. W czym przejawia się ta Maiłoś i Dobroć Serca Maryi o której pisze. Odpowiedź na to i wiele innych pytań znajdziemy oczywiście w jego listach. Możemy tam przeczytać o tym że czasem nawet boi się pomyśleć o Maryi bo Ona natychmiast staje przy nim traktując go  jakby był jedynym jej synem naziemni. Owe zjawienia Maryi mają tak wielką intensywność przeżyć duchowych i tak wielki żar że czasem wydaje mu się że przyprawią go o śmierć. Tak opisuje te chwile.
W moim sercu czułem jakiś tajemniczy płomień. Nie mogłem tego pojąć. Chciałem wziąć kawał lodu, aby ugasić ten płomień, który mnie wyniszczał
Intensywność tak wielkiego natężenia nieomal substancjalnej miłości, jakie towarzyszą wizytą Matki, sprawiają ze Ojciec niejako traci władzę nad swoim ciałem i zmysłami oraz zaciera mu się poczucie otaczającego go świata materialnego.
Gdy znajduje się w obecności Jej i Jezusa, jestem skłonny wołać; „gdzie jestem? Gdzie się znajduję? Kto to stoi tak blisko mnie?”
Miłość ta jest tak intensywna że staje się fizycznie odczuwalna w postaci palącego ognia który go rozpal tak intensywnie że podobnie jak Piotr na Taborze zaczyna mówić rzeczy na które nie odważył by się w normalnym stanie.
Są takie chwile że ogień, który jest we mnie, wprost mnie spala; staram się ze wszystkich sił oddalić się od niego, pójść szukać wody, wody zimnej i wlać ją do swojego wnętrza. Lecz niestety! Bardzo szybko zdaję sobie sprawę z tego, jak jestem nieszczęśliwy, gdyż jak nigdy czuje się pozbawiony wolności; oto więzy których nie widzą moje oczy, jeszcze ściślej mnie ściskają i łączą z Jezusem i Jego umiłowaną Matką; a w takich sytuacjach wiele razy doświadczam tego, że wpadam w złość, czuje jak krew napływa mi do serca, a potem płynie do głowy. I wtedy mam ochotę nazwać Syna okrutnikiem, a Matkę Dręczycielką. O Boże! Nie jestem już panem siebie! Stwierdzam, że to jest szaleństwo.
Ten piękny opis w niektórych domorosłych teologach mógłby budzić zdziwienie a może nawet zgorszenie. Bo jak Bóg lub tym bardziej jego Matka może odbierać władzę umysłową i zmysłową człowieka a nawet ingerować w jego wolną wolę. Szczególnie gdy w dzisiejszym świecie i w dzisiejszej teologii tak bardzo podkreśla się prawo do wolnego wyboru i decydowania o sobie. Lecz w brew pozorom, to co opisywał Ojciec, nie zniewala Ani nie ogranicza jego wolności. Więc gdzie leży rozwiązanie tej pozornie sprzecznej sytuacji. Jaka rozwiązać konflikt który nam się tu wytworzył miedzy wolnością osoby ludzkiej a słowami Ojca O Boże! Nie jestem już panem siebie! Stwierdzam, że to jest szaleństwo. Kluczem rozwiązującym ten konflikt jest Miłość. To ona jest głównym powodem całego zamieszania. Miłość jest bodźcem rozbudzającym serce człowieka i pobudzającym jego wolną wolę do wejścia w relacje Z Bogiem i jego Matką. Im człowiek bardziej się zbliża do tych osób tym bardzie zapala się jego serce. Tak więc akt wolnej woli, możemy tu znaleźć w owym podążaniu w stronę Boga i jego Matki. Cała reszta jest jak to określił ojciec szaleństwem, szaleństwem miłości. Owa nadprzyrodzona bliskość sprawia że wola Boga i wola człowieka stapia się w jedno tak silnie ze jak to kiedyś napisał o. Pio, człowiek nie jest w stanie pragnąć niczego poza Bogiem gdyż wszystko inne wydaje się niczym. Nawet życie O Pio które przecież tak podziwiamy i tak nas zachwyca, po spojrzeniu w lśniącą czystością i miłością twarz Boga, wydaje się mu pełne brudu. Dlatego kontynuuje swoją relację pisząc:
Skoro jednak dochodzę do siebie i zastanawiam się nad własnym życiem, które jest wprost obrzydliwe, odczuwam dziwną moc, by się temu sprzeciwić… Chciałbym latać i zapraszać wszystkie stworzenia, by kochały Jezusa i kochały Maryję.
Jak widzimy Ta przemożna siła wlewająca się w serce zawsze stymuluje do dwojakiego działania.  Do Zmiany życia i do świadczenia o dobroci i pięknie Boga i Jego Matki. Ojciec Pio stwierdza że niema innej drogi do Jezusa, źródła życia wiecznego niż Maryja. Dlatego podaje nam ją jako strażniczkę i mistrzynię naszej drogi doskonałości. Będącej de facto  możliwie najściślejszym zjednoczeniem się z Bogiem i upodobnienia się do Jezusa.
Jezus niech zawsze będzie w twoich myślach, w twoim sercu i przed twymi oczyma. Niech On będzie twoim porządkiem środkiem i kresem. Niech on cie wchłonie i ogarnie całe twoje Życie. Matka Jezusa i nasza niech wyjedna u syna tę łaskę, by całe twoje Zycie układało się ściśle z Bogiem, by nic, żadna rzecz tego podłego świata nie mogła cię od Niego oderwać. Niech ona wyjedna i to, byś żył w zażyłej miłości Jezusa, dobroci nieskończonej. 
Amen

braciszek - 2015-09-24 08:04:14

Link do strony Ośrodka rekolekcyjno wypoczynkowego prowadzonego przez naszych braci tam znajdziecie więcej aktualności na na temat naszej działalności http://www.netkam.home.pl/strona/index. … sien-2015/

braciszek - 2015-10-02 14:17:41

Ostatnie letnie grilowanie Kadra, niepełnosprawni Podopieczni z WTZ-u i Bracia Chrystusa Cierpiącego  https://plus.google.com/113248963957037 … GR5r6rWoJz

paczki swiateczne katowice samochód Gdynia ośrodki wypoczynkowe