"Furta"

Ogłoszenie


Jest to forum powołaniowe, którego celem jest wspólne dążenie do Pana Boga, szukanie Go, odkrywanie swego powołania..., a więc modlimy się za siebie :)

1.Używamy tylko jednego konta i nie tworzymy podobnych nicków ani avatarów.
2.Dbamy o język na forum. Nie używamy wulgaryzmów.
3.Szanujemy się wzajemnie. Nie obrażamy, nie oczerniamy, nie wyśmiewamy innych forumowiczów.
4.Używamy ogólnie przyjętych zasad kultury.
5.Wszelkie naruszenia regulaminu czy jakieś zaistniałe konflikty powinny być zgłoszone administracji.
6 Nie piszemy krótkich postów typu: "ok.", "acha", "super" itd.
7.Nie tworzymy nowych wątków, jeśli taki temat już istnieje, szukamy.
8.Kolor czerwony jest przeznaczony tylko dla administratorów i moderatorów forum.
9.Jeśli wklejamy coś z jakiegoś źródła, wklejamy też link lub piszemy skąd to wzięliśmy, żeby nie naruszać praw autorskich.
10. Dbamy o porządek na forum. Staramy się nie pisać posta pod postem, używamy funkcji "edytuj", wyjątkiem może być odświeżenie tematu.
11. W związku z przeprowadzanymi na forum porządkami, przynajmniej raz na rok trzeba napisać chociaż jeden post. Osoby nieaktywne będą usuwane z forum.

Rangi na forum są jedynie symboliczne, nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

#1 2010-12-12 21:43:22

Jezusowa duszyczka

Gość

Mój kwiat...

Jeśli już gdzieś to zamieszczałam, to przepraszam

Dla mnie powołanie jest kwiatem. Gdy kiełkuje trzeba o niego dbać, podlewać pokutą i Eucharystią, pracą nad sobą, skupieniem, wewnętrzną ciszą, pomocą bliźnim i oczywiście ufnością Panu. Bo nie mogę dopuścić do tego, żeby ten kwiat całkowicie wyginął... Gdy ten kwiat dojrzewa, rwie się do Słońca, tęskni za Jego obecnością… A gdy rozkwita, jest to kwiat tak piękny, jakiego nikt nigdy jeszcze nie widział. Jest to najdoskonalszy kwiat Pana – tego mojego osobistego Słońca…
Mówiła mi babcia, że pierwszy raz byłam w Łagiewnikach, gdy miałam 5 lat. Zapamiętałam z tej pielgrzymki pięknego Pana Jezusa i pewną siostrę ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, która dała mi obrazek tego pięknego Pana Jezusa. Później często pielgrzymowałam do tego miejsca z rodzicami i bratem. Przed wejściem do kaplicy klasztornej po lewej stronie jest mur, na którym kiedyś było zdjęcie nowicjuszek (obecnie są teksty Koronki w różnych językach). Ja wtedy zatrzymałam się obok tego zdjęcia i się zamyśliłam. Wtedy podeszła do mnie mama i powiedziała: „Może tu kiedyś zostaniesz?”
Ja odpowiedziałam, że na pewno nie. Pan jednak nie dawał o sobie zapomnieć. Z czasem Jego głos słyszałam znacznie wyraźniej. Jednak nie byłam zbyt dojrzała, żeby to dobrze odczytać. Kierowałam się emocjami. Nie dowierzałam Bogu, że pośle mnie do klasztoru.
Zaczęłam liceum. Pan znowu się odezwał. Ja wtedy powiedziałam TAK…
Pamiętam, jak wtedy poznałam chłopaka… I nie zgodziłam się zostać jego dziewczyną, bo Pan się przypomniał…
Nadszedł czas buntu. Czas, kiedy twardo i zdecydowanie powiedziałam Bogu: NIE, nigdy nie pójdę do klasztoru. Chcę mieć dzieci, męża, dom, pracę. I to był dość długi okres, kiedy miały miejsce ciągłe "kłótnie" z Jezusem. On mówił: tak, a ja mówiłam: nie.
Jednak moje serce nie czuło, że to będzie spełnieniem moich marzeń.
Poddałam się. Powiedziałam: Jezu, wygrałeś. Chcesz mnie mieć w klasztorze, to niech tak będzie. Zdecydowałam się napisać do Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, czy mogę w wakacje przyjechać. Dostałam pozytywną odpowiedź. Przyjechałam… Pokochałam to Zgromadzenie. I to nie była moja ostatnia wizyta u sióstr.
Pod koniec drugiej klasy poznałam kolejnego chłopaka… Jednak i w tym przypadku było tak samo jak poprzednio.
Jezus działa… Poddałam się całkowicie Jego woli. Już wiem, że nikogo nie pokocham tak jak Jego. W tamtym roku poważnie zachorowała moja mama. Ta choroba nauczyła mnie, żeby w życiu nie kierować się jedynie dziecinnymi emocjami. Teraz wiem, że jeżeli podejmę decyzję o wstąpieniu do klasztoru, to będzie ona dojrzała. Teraz przede mną matura… To, co będzie dalej powierzam całkowicie Jezusowi. Moje serce jest radosne, jak tylko pomyślę, że za parę miesięcy być może będę tam, gdzie Bóg mnie woła, że będę mogła dać Boga innym…
Bóg zapłać Siostrom za to ciepło. Kiedy jestem u Was umacniam się w tej decyzji, Bóg daje mi znaki, że jest ona słuszna…
Jezu, oddaję Ci swoje serce, oddaję Ci całą siebie. Prowadź, gdzie tylko zechcesz.
````````````````````````````````````````````````````````````````````

A jednak nie zostałam przyjęta do Zgromadzenia w tym roku. Muszę czekać. Nie rozumiem tej decyzji...
Gdy wyjeżdżałam z Krakowa jedna siostra powiedziała mi, że nie wszystko co się w naszym życiu dzieje jest wolą Pana Boga...
Nie rozumiem tego Panie, ale ufam Tobie.
Jest bardzo ciężko. Moje serce jest gdzie indziej. Trudno żyć, gdy się tak tęskni.
Decyzja Zgromadzenia była dla mnie ogromnym ciosem, ale to właśnie wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Jezusa, i że nie wyobrażam sobie życia bez Niego..
Dziś codziennie powtarzam za św. Faustyną: "Jezu, przemień mnie w Siebie, bo Ty wszystko możesz..."

Niech będzie Pan Bóg pochwalony za to, że jest cały czas ze mną.

 

#2 2010-12-12 22:51:15

Lusi

Gość

Re: Mój kwiat...

Piękne świadectwo. Ciężko pogodzić się z taką decyzją zgromadzenia, ale w takich momentach oczyszczają się nasze motywacje, widzimy że bez względu na przeciwności to nie jest nasz wybór tylko to Bóg powołuje, a my tylko odpowiadamy na JEGO wołanie.

 

#3 2010-12-12 23:04:45

dzidziuś

Gość

Re: Mój kwiat...

duszyczko, też sądzę, że piękne świadectwo i mam nadzieję, że się wszystko ułoży. będę pamiętać o Tobie

 

#4 2010-12-13 07:11:25

 Marzenak

wierna Panu- moderator

Skąd: Dolny Slask,Ateny
Zarejestrowany: 2009-11-09
Posty: 1063
Punktów :   17 

Re: Mój kwiat...

Duszyczko Jezusowa powtorze za dziewczynami piekne swiadectwo.Dziekuje Ci za to,ze mimo tego zdarzenia nie obrazilas sie na Pana,tylko jeszcze bardziej ukazujesz Bogu swoja milosc.
Kochana wierze,ze bedzie ok i Pan sam upomni sie o Ciebie wtedy kiedy bedzie to ten moment.
A moze ale to moje gdybanie,ta sytuacja ktora sie zdarzyla jest impulsem,ze moze Pan powoluje Cie do innego zgromadzenia?
Jestes w moim sercu i dziekuje Ci jeszcze raz,bo poprzez Ciebie zrozumialam,ze mi jak cos nie wychodzi to czesto obrazam sie i pielegnuje w sobie uraze.Zamiast tak jak Ty jeszcze bardziej ufac.


BOGU MEMU UFAM ON PROWADZI MNIE

Naśladuj Chrystusa-kochaj i służ

Offline

 

#5 2010-12-13 09:22:39

szukajaca Boga

Gość

Re: Mój kwiat...

Pan Bóg nigdy nas nie zostawi, że tak powiem - na środku pustego pola. Wiem to po sobie. Przechodziłam troszkę podobną sytuację i wiem, jakie to cierpienie ale On ZAWSZE nam daje kiedyś odpowiedź. Zawsze. Tylko właśnie od Niego zależy czy prędzej czy później. Myślę, że może powinnaś odprawić jakieś rekolekcje w zupełnie nowym miejscu, u Sióstr których jeszcze nie znasz i które Ciebie nie znają, żeby nie było tzw. przymieszek tylko Ty i On
Ale to tylko moja sugestia
Pozdrawiam Cie i pamiętam

 

#6 2010-12-13 12:26:07

Jezusowa duszyczka

Gość

Re: Mój kwiat...

jesteście kochane
Właściwie, to już Dominikanki MBR wyznaczyły mi termin, kiedy mogę do nich wstąpić, ale to jednak nie to..

 

#7 2010-12-13 14:56:28

dzidziuś

Gość

Re: Mój kwiat...

Szukaj a Znajdziesz.
mi również Twoja historia ukazała piękny obraz- trwania przy Jezusie. Chciałabym też tak umieć. Podziwiam Twoją wiarę!

 

#8 2010-12-13 15:37:29

Służebnica Pana

Moderator!

7841638
Zarejestrowany: 2008-12-22
Posty: 3504
Punktów :   28 

Re: Mój kwiat...

Duszyczko piękne świadectwo. Dziękuję Ci za nie. Trzymaj się mocno Jezusa!


"Uczyń Jezu ze mnie narzędzie do zbawiania ludzi, gdyż Ty najlepiej wiesz jak bardzo tego potrzebują czasy dzisiejsze."   
                         Sł. Boży ks. Józef Małysiak SDS


Niech moje ręce uczynią to czego Ty chcesz dokonać

Offline

 

#9 2010-12-13 18:38:37

aneta89

Gość

Re: Mój kwiat...

Dziękuje, za piękne świadectwo. Podziwiam Cię i ta tęksnota. U mnie to jest różnie a może tak zwyczajnie i czy naprawdę tego pragnę?

Ostatnio edytowany przez aneta89 (2010-12-13 18:41:09)

 

#10 2010-12-13 18:46:33

Estera

Gość

Re: Mój kwiat...

Jak widać, nie da się przejść obojętnie obok takiego Kwiatu :]

Jeśli piszesz to szczerze, to rzeczywiście jest to świadectwo godne prawdziwej Jezusowej Duszyczki. Pięknie napisane - posłusznie pozwalasz się prowadzić Bożej Woli.

Tak samo jak Ty, biorę pod uwagę to Zgromadzenie. Ale najpierw skończę studia i zobaczę co Pan Bóg zadecyduje...
...hi hi - kto wie, może się kiedyś spotkamy?

 

#11 2010-12-13 19:25:56

Rita

Gość

Re: Mój kwiat...

Dziękuję za świadectwo...

Nie zawsze jest tak, jak chcę JA. I tego własnie teraz doświadczam. Brakuje światła, nie do końca rozumiem tego, co się dzieje... Teoretycznie jest świetnie, wiele osób patrzy na mnie z zazdrością, bo wszystko układa mi się "samo"- najczęściej głupim fartem. A tak naprawdę nie wiem czego sama chcę...

A wracając do tematu...
Duszyczko- TRWAJ!

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
wypożyczalnia busów osobowych łódzkie kontrola czasu pracy lookbook śląsk tania biżuteria skracanie spodni garniturowych cena