"Furta"

Ogłoszenie


Jest to forum powołaniowe, którego celem jest wspólne dążenie do Pana Boga, szukanie Go, odkrywanie swego powołania..., a więc modlimy się za siebie :)

1.Używamy tylko jednego konta i nie tworzymy podobnych nicków ani avatarów.
2.Dbamy o język na forum. Nie używamy wulgaryzmów.
3.Szanujemy się wzajemnie. Nie obrażamy, nie oczerniamy, nie wyśmiewamy innych forumowiczów.
4.Używamy ogólnie przyjętych zasad kultury.
5.Wszelkie naruszenia regulaminu czy jakieś zaistniałe konflikty powinny być zgłoszone administracji.
6 Nie piszemy krótkich postów typu: "ok.", "acha", "super" itd.
7.Nie tworzymy nowych wątków, jeśli taki temat już istnieje, szukamy.
8.Kolor czerwony jest przeznaczony tylko dla administratorów i moderatorów forum.
9.Jeśli wklejamy coś z jakiegoś źródła, wklejamy też link lub piszemy skąd to wzięliśmy, żeby nie naruszać praw autorskich.
10. Dbamy o porządek na forum. Staramy się nie pisać posta pod postem, używamy funkcji "edytuj", wyjątkiem może być odświeżenie tematu.
11. W związku z przeprowadzanymi na forum porządkami, przynajmniej raz na rok trzeba napisać chociaż jeden post. Osoby nieaktywne będą usuwane z forum.

Rangi na forum są jedynie symboliczne, nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

  • Index
  •  » Świadectwa
  •  » Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

#1 2011-12-05 19:27:39

*nadia*

Gość

Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Jestem już z Wami jakiś czas i chciała bym napisać trochę więcej o sobie, ale przede wszystkim podzielić się z Wami moim małym świadectwem.
  Jak już w którymś poście wspominałam jestem tak naprawdę raczkującym chrześcijaninem. Przez ponad 5 lat żyłam zdala od Boga, ale w chwili najbardziej dla mnie dramatycznej i trudnej to właśnie On wyciągnął do mnie rękę i przygarnął znowu do siebie.
  Jako dziecko zawsze byłam blisko Boga i Kościoła, chętnie chodziłam na Msze Świętą i uczestniczyłam we wspólnotach działających przy kościele. To właśnie w Kościele odnajdywałam spokój, mogłam tak przesiadywać godzinami na adoracji i zawsze wychodziłam  stamtąd umocniona i bardzo szczęśliwa. Jezus był moim prawdziwym przyjacielem, któremu mogłam powierzyć wszystkie swe kłopoty i radości.  Czasami przemknęła po głowie myśl o życiu zakonnym ale jak szybko się ona pojawiła tak szybko odchodziła. Marzyłam bowiem o tym żeby pójść na studia aby tam realizować swoje pasje i zainteresowania, marzyłam o szczęśliwej rodzinie, w której Bóg będzie zajmował najważniejsze miejsce. Przyszła klasa maturalna okres wytężonej pracy i brutalne zderzenie z rzeczywistością. Na wymarzone studia się nie dostałam, więc za namową rodziców złożyłam dokumenty na inny kierunek, który tak naprawdę mnie nie interesował. Przez całe wakacje nie mogłam pogodzić się z tą porażką. Już wtedy zaczęły się pretensje do Boga i ciągłe powtarzanie: Dlaczego? Przecież całe gimnazjum i liceum poświęciłam nauce? Nie potrafiłam odnaleźć odpowiedzi. Coraz rzadziej zaczęłam chodzić na Msze Święte, zrezygnowałam też ze wspólnoty.
  Przyszedł październik i nadszedł czas wyprowadzki. Do tej pory pamiętam jak płakałam po kryjomu dzień przed wyjazdem. Tak jak bym przeczuwała że coś złego się tam wydarzy. Nie myliłam się.  Okres studiów przyniósł tylko ból i cierpienie. Zmarła moja ukochana babcia,  do tego brak prawdziwych przyjaciół, samotność, problemy z egzaminami. Do tego wszystkiego doszła jeszcze próba gwałtu. ( nie chce tutaj wdawać się w szczegóły bo jest to temat dla mnie bardzo trudny). To wszystko sprawiło, że całkowicie odrzuciłam Boga, dla mnie On wtedy nie istniał. Te kilka lat minęło szybko. Kiedy wróciłam z dyplomem do domu nie byłam już tą samą osobą, która kilka lat temu wyjeżdżała na studia. Myślałam, że tutaj znowu odnajdę stabilizację, liczyłam na pomoc rodziców. Ale bardzo się pomyliłam. Rodzice cały czas mieli do mnie o coś pretensje, prawie wcale ze sobą nie rozmawialiśmy, a jeśli już to tylko o tym czy znalazłam pracę. Liczył się tylko mój starszy bart, który dopiero co dostał się na aplikację.
  Ale Bóg czuwał nade mną. Pewnego dnia, wieczorem będąc na cmentarzu spotkałam kapłana. Oczywiście udawałam że go nie widzę, nie znałam go, nie chciałam z nim rozmawiać a widząc go kątem oka zmierzającego w moim kierunku powtarzała sobie w myśli „tylko nie podchodź do mnie…” Oczywiście podszedł, zaczęliśmy rozmawiać (tak właściwie to on mówił, a ja słuchałam, bo nie miałam mu za wiele do powiedzenia.) Będąc przy bramie cmentarnej podziękował za miłą rozmowę, powiedział że jest u nas na parafii od dwóch tygodni i że jeżeli kiedykolwiek będę potrzebowała pomocy to wiem gdzie go szukać. Te słowa wprawiły mnie w osłupienie. „Ja nie potrzebuje niczyjej pomocy, a jeśli już to na pewno nie księdza”- pomyślałam.
  Minął miesiąc. Udało mi się znaleźć pracę, a sytuacja w domu stawała się coraz to bardziej napięta. Ciągłe awantury i pretensje. Do tej pory pamiętam jak usłyszałam od rodziców że mam w tej chwili iść i skończyć zaocznie jakieś normalne studia bo oni nie będą się za mnie wstydzili i całe życie mnie utrzymywali !!! ( A przecież to oni sami wysłali mnie na te studia, a nie ja je sobie sama wybrałam)  No tak, córka pracująca w szkole( pośród rodziny, w której matka jest radcą prawnym, ojciec notariuszem, a brat przyszłym prawnikiem) jest nikim. Po owej kłótni wybiegłam zapłakana z domu. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić ani gdzie pójść. Wtedy przypomniało mi się owo spotkanie z nieznajomym księdzem. Poszłam na plebanie zaryczana jak bóbr. Drzwi otworzył mi ów kapłan. Zaprosił mnie do kancelarii, a ja nie była w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa.  Siedziałam na krześle i wyłam, a on chodził po pokoju i się modlił. Nie wiem  dokładnie ile trwała ta cisza i jak to się stało że poprosiłam o spowiedź. Ale pamiętam bardzo dobrze jak z każdym wypowiedzianym słowem stawałam się coraz spokojniejsza, to tak jakby Jezus wnikał we wszystkie moje zranienia i leczył rany. Wtedy po raz pierwszy od kilu lat poczuła się naprawdę kochana i chciana. Kiedy skończyłam w sercu zapanował spokój. Bardzo trudno mi jest opisać i wyrazić słowami to co się ze mną wówczas działo, był to bowiem dzień który odmienił moje życie. Ów kapłan stał się moim spowiednikiem i kierownikiem duchowym, pomógł uporać się z przeszłością i pokazał Wielkość Bożego Miłosierdzia, a ja w tej Bożej Miłości „prawdziwie się zakochałam”.
  Od tamtego wydarzenia minęło już kilka miesięcy. Nadal pracuję w szkole, udzielam się charytatywnie w fundacji. Wynajęłam mieszkanie, wyprowadziłam się z domu i zaczęłam nowy etap w życiu, w którym na każdym kroku towarzyszy mi mój najlepszy przyjaciel – Jezus.  Coraz częściej zaczynam także myśleć o wstąpieniu do zakonu. Nie wiem czy to jest powołanie, rozmawiam o tym z moim kierownikiem, rozeznaję i pozostawiam wszystko w rękach Najwyższego.


To tyle w wielkim skrócie. Za długość posta przepraszam, starałam się to ująć dość zwięźle.

 

#2 2011-12-05 19:54:08

 Wirydiana

- moderator

7551960
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2011-08-28
Posty: 321
Punktów :   

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Piękne świadectwo Nadia, bardzo mnie poruszyło...Cieszę się, że odnalazłaś Boga. Z Nim wszystko jest łatwiejsze i prostsze...Historia trochę podobna do mojej...

Offline

 

#3 2011-12-05 21:26:53

dzidziuś

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Nadio, cieszę się, że podzieliłaś się z nami swoim świadectwem zrobiło na mnie wrażenie. Jezus czeka nieustannie i nie ma dla Niego takiego czasu, którego by nie pokonał

 

#4 2011-12-05 21:27:37

A-psik

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Dobrze, że Bóg ma swych wysłanników, których w odpowiednim czasie ustawia na naszej drodze...i rzeczywiście z Nim jakby ta droga trochę łatwiejsza jest

Co do długości. To chyba krócej nie dałoby rady...dziękuję za Twoje słowa

 

#5 2011-12-05 21:49:28

*nadia*

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

dzidziuś napisał:

Jezus czeka nieustannie i nie ma dla Niego takiego czasu, którego by nie pokonał

Tak czeka, teraz dopiero widzę, że On zawsze był ze mną, bo każde doświadczenie w przeszłości miało tak naprawdę swój sens. Zawsze stał gdzieś z boku i pozostawiał mi wolną wole. TYlko że ja nie chciałam o Nim słyszeć, wolałam się na obrazić i mieć do Niego cały czas żał i pretensje.

A-psik napisał:

Dobrze, że Bóg ma swych wysłanników, których w odpowiednim czasie ustawia na naszej drodze...

To prawda. Ja nie wiem co by było zemną gdyby nie ten ksiądz. Dlatego każdego dnia dziękuję Bogu, że postawił go na mojej drodze.

Ostatnio edytowany przez *nadia* (2011-12-05 22:17:00)

 

#6 2011-12-05 22:10:56

A-psik

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

*nadia* napisał:

teraz dopiero widzę, że On zawsze był ze mną, bo każde doświadczenie w przeszłości miało tak naprawdę swój sens. Zawsze stał gdzieś z boku i pozostawiał mi wolną wole. TYlko że ja nie chciałam o Nim słyszeć, wolałam się na obrazić i mieć do Niego cały czas żał i pretensje.

miałam podobnie, a teraz kiedy spoglądam wstecz widzę jak ustawiał sprawy tak, aby w efekcie ich koniec był pozytywny...opiekował się nami poprzez ludzi, których podsyłał: sędziów, pracowników społecznych etc.

I tak przy okazji przypomniałam sobie tekst wrzucony przez pewnego ojca na fejsa i pozwolę sobie go tu wrzucić

Służyłem Bogu przez 30, prawie 31 lat. W rezultacie doszedłem do przekonania, że są dwa rodzaje wiary. Jeden mówi: "jeśli", a drugi: "pomimo". Jeden powiada: "Jeśli wszystko pójdzie dobrze, jeśli moje życie się ułoży, jeśli będę szczęśliwy, jeśli nikt bliski nie umrze, jeśli odniosę sukces, wtedy będę wierzył w Boga, odmawiał modlitwy, chodził do kościoła i oddawał tyle, na ile mnie stać". Drugi mówi: "Pomimo że zło się panoszy, pomimo że zalewam się potem w ogrodzie Getsemane, pomimo że muszę wypić kielich na Golgocie - pomimo tego wszystkiego, pomimo całego bałaganu, będę ufał Panu, który mnie stworzył". George Everett Ross

Wydaje mi się, że tutaj pasuje

 

#7 2011-12-05 22:18:28

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Dzięki, nadia!


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

#8 2011-12-06 06:30:31

 Marzenak

wierna Panu- moderator

Skąd: Dolny Slask,Ateny
Zarejestrowany: 2009-11-09
Posty: 1063
Punktów :   17 

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Nadia po prostu dzięki.


BOGU MEMU UFAM ON PROWADZI MNIE

Naśladuj Chrystusa-kochaj i służ

Offline

 

#9 2011-12-06 06:44:01

lenka16

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Nadia, wspaniałe świadectwo.
Również dziękuję
Bóg czuwa zawsze i wszędzie.

 

#10 2011-12-08 00:51:37

 weraikon

Użytkownik

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2011-08-17
Posty: 1227
Punktów :   

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Piękne, cuudne świadectwo.
Ja też chcę stać na rozdrożu ludzkich dróg i zawracać zagubione owce choćby za cenę swojego życia...
Dla Boga wszystko!
Jesteś piękna, trzymam za Ciebie kciuki Nadio


„Dałem ci poznać całą twą nędzę, abyś cała oparła się na Mnie… Ile Mi zaufasz, tyle ci pomogę”.

Offline

 

#11 2011-12-08 01:32:02

pea

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Ja też Ci bardzo dziękuję!

 

#12 2011-12-08 16:44:20

Weronika

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Nadia,piękne imię i piękne jest jego znaczenie
Świadectwo jest niezwykłe,zawsze zastanawiają mnie Jego metody działania...
Boża logika
Ale to prawda,że tylko ON potrafi zamienic gorycz w słodycz.
Chwała Panu!

 

#13 2011-12-11 22:26:31

*nadia*

Gość

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Dziękuję wam bardzo za wszystkie słowa

 

#14 2013-04-27 17:53:30

 olga

szukająca,rozeznająca

Skąd: świat
Zarejestrowany: 2013-04-21
Posty: 56
Punktów :   

Re: Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Pięknie <3

Offline

 
  • Index
  •  » Świadectwa
  •  » Ty uleczyłeś moje rany i sprawiłeś, że znowu pokochałam życie...

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
pozycjonowanie stron łódź