Gość
Tak masz rację. Ale milczenie nie powinno przeszkadzać jeśli ma sie prawdziwe powołanie.
Gość
Tak, nie powinno ale nie wyklucza też walki z samym sobą, ze swoimi przyzwyczajeniami. Bo to że ma się powołanie do takiego zakonu nie oznacza wcale, że wszystko przychodzi z łatwością, także milczenie. To nieustanna walka. bo milczenie to nie tylko słowa, to także nasze myśli i walczymy także o milczenie wewnętrzne.
Gość
Jak często przychodzi mi rozpraszać się na modlitwie. A właśnie szukam dziewczyn ktore chcialyby wstąpić do Karmelu.
"Jeśli ktoś chce wspomóc Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji z Pniew, może to uczynić zamawiajac figurki aniołków i inne..."
Kontakt na dole artykulu: http://e-sancti.net/nasza-wiara/biblia/ … t-ndzarzem
Można też obejrzeć ich prace:).
Jeśli znajcie kogoś, kto mógłby im pomóc, to przekażcie informację. Dziękuję
Offline
Ja osobiście uważam i czuję , że życie ukryte za klauzurą to coś dla mnie, mimo iż tak po ludzku tam nie pasuje. Ale Umiłowany wzywa tam, bo za klauzura zyjac tylko dla Niego mogę być szczęśliwa. nieodłacznie z takim życiem poza światem kojarzy mi się cudowna księga ST "Pieśn nad piesniami" . U Karmelitanek, do których pragnę wstąpić poznałam gdzie moj Umilowany pasie swoje stado owieczek, które chce mieć tylko dla siebie i mnie tam powołał. Mimo ze kiedys bardzo sie z Nim wyklocalam ,ze nigdy w zyciu, ze tylko zakon czynny. Jednak Jego wyroki sa niezbadane, a sciezki ktorymi tam prowadzi jest nieskonczenie wiele
Offline
Użytkownik
O którym domu myślisz?
Offline
pamilka94 napisał:
ze nigdy w zyciu, ze tylko zakon czynny.
Doskonale to znam
Niech Ci Pan błogosławi na drodze, którą wybierzesz
Offline
Użytkownik
a ja zawsze byłam zachwycona życiem klauzurowym, wydawało mi się najpiękniejsze na świecie, ale cóż nie da się mieć wszystkiego, co najwspanialsze, wydawało mi się, że na przekór moim naturalnym skłonnościom, moim powołaniem jest życie w Zgromadzeniu o charakterze czynnym... ale Bóg lubi robić piękne niespodzianki... i teraz po ponad 7 latach, kiedy całym moim światem były salezjanki, zresztą byłam u nich na formacji przez 7 miesięcy i tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jest to moje miejsce, teraz Ten, który jest Miłością, wywraca moje życie do góry nogami i sprawia, że wracam do źródła, do tego od czego wszystko się zaczęło... do rozkochania się w byciu tylko z Nim sam na sam... On jest niezwykle zaskakujący... i czasami potrafi pokrzyżować wszystkie nasze plany... i nawet te, które wydawały nam się Jego planami... ale i tak, te Jego prawdziwe drogi, które dla nas przygotował są najpiękniejsze... nawet jeśli bardzo wiele kosztują... a może nawet właśnie szczególnie wtedy!
Offline
Użytkownik
Kasia K napisał:
Jadąc tam 1-wszy raz powiedziałam,że to tylko raz i koniec,ale wszystko tak się poukładało,że teraz jednak biorę ten zakon pod uwagę,bo właśnie tam Jezus obdarzył mnie pokojem,a przez to zrozumiałam jak to jest,że osoby zakonne mówią "wiedziałam(em),że to jest moje miejsce",(co wcale nie znaczy,że moje miejsce jest akurat w tym zakonie,tylko tam Jezus obdarzył mnie łaską zrozumienia tego
),jednak ten pokój serca mógł być jakimś wyznacznikiem- tak napisała mi pewna Siostra. Dotarło do mnie,że nie jest ważne co ja chcę,ale to co chce Bóg,bo przecież On zna nas najlepiej i wie co dla nas najlepsze.Na razie wiem tylko tyle,że ciągnie mnie do zakonu,który na samym początku przekreśliłam
. Czasem plany Boga nie idą po naszych myślach,ale zawsze są to plany najlepsze.Wszystko w rękach Pana Boga,On najlepiej wszystko wie i prowadzi wg swojego planu ;-).
To zabawne... ale właśnie przeglądam sobie stare posty i znalazłam Twój wpis Kasiu... i mam wrażenie, że to jakaś pomyłka, bo to musiałam ja napisać, a nie Ty bo po prostu tak idealnie się to wpisuje w to, czego doświadczam, że to tylko Bóg potrafi tak zgrać! Bo ja też pojechałam do Karmelu z myślą "to tylko jeden, jedyny raz, nigdy więcej"... i znalazłam tam pokój którego nie miałam nigdy nigdzie, choć wydawało mi się, że wiedziałam czym jest pokój serca, to teraz widzę, że to była tylko namiastka (choć i to czego doświadczam teraz jest pewnie tylko namiastką)... i odkryłam w tym, że moje dotychczasowe plany nie są ważne, bo to On wie lepiej gdzie przygotował mi miejsce... i żeby było śmieszniej, jest to zakon, który najpierw mnie zafascynował, ale potem zaraz na początku go odrzuciłam... no i teraz baaaaaardzo mnie do niego ciągnie, choć nie wiem co z tego będzie
to tak tylko tak się chciałam podzielić tym, jakie to niezwykłe, że Bóg potrafi tak "kopiować" takie fragmenty życia u różnych osób
Offline
siostrzyczka napisał:
Kasia K napisał:
Jadąc tam 1-wszy raz powiedziałam,że to tylko raz i koniec,ale wszystko tak się poukładało,że teraz jednak biorę ten zakon pod uwagę,bo właśnie tam Jezus obdarzył mnie pokojem,a przez to zrozumiałam jak to jest,że osoby zakonne mówią "wiedziałam(em),że to jest moje miejsce",(co wcale nie znaczy,że moje miejsce jest akurat w tym zakonie,tylko tam Jezus obdarzył mnie łaską zrozumienia tego
),jednak ten pokój serca mógł być jakimś wyznacznikiem- tak napisała mi pewna Siostra. Dotarło do mnie,że nie jest ważne co ja chcę,ale to co chce Bóg,bo przecież On zna nas najlepiej i wie co dla nas najlepsze.Na razie wiem tylko tyle,że ciągnie mnie do zakonu,który na samym początku przekreśliłam
. Czasem plany Boga nie idą po naszych myślach,ale zawsze są to plany najlepsze.Wszystko w rękach Pana Boga,On najlepiej wszystko wie i prowadzi wg swojego planu ;-).
To zabawne... ale właśnie przeglądam sobie stare posty i znalazłam Twój wpis Kasiu... i mam wrażenie, że to jakaś pomyłka, bo to musiałam ja napisać, a nie Ty
bo po prostu tak idealnie się to wpisuje w to, czego doświadczam, że to tylko Bóg potrafi tak zgrać! Bo ja też pojechałam do Karmelu z myślą "to tylko jeden, jedyny raz, nigdy więcej"... i znalazłam tam pokój którego nie miałam nigdy nigdzie, choć wydawało mi się, że wiedziałam czym jest pokój serca, to teraz widzę, że to była tylko namiastka (choć i to czego doświadczam teraz jest pewnie tylko namiastką)... i odkryłam w tym, że moje dotychczasowe plany nie są ważne, bo to On wie lepiej gdzie przygotował mi miejsce... i żeby było śmieszniej, jest to zakon, który najpierw mnie zafascynował, ale potem zaraz na początku go odrzuciłam... no i teraz baaaaaardzo mnie do niego ciągnie, choć nie wiem co z tego będzie
to tak tylko tak się chciałam podzielić tym, jakie to niezwykłe, że Bóg potrafi tak "kopiować" takie fragmenty życia u różnych osób
hahahahahahaha, to ja będę trzecia która się pod tym podpisze- mój pierwszy to był klauzurowy - benedyktynki, wypalił w sercu tak silne piętno i niezatarte że teraz wiem że życie zakonne to jest To! ten pokój którym mnie wtedy Pan obdarzył... mogę się podpisać pod waszymi postami ...
Jego drogi są niesamowite, bo ja też mówiłam tylko ten i żaden poźniej inny - albo ten albo żaden, hahahahaha - oj Twoje drogi Panie.....
Offline
Kochani, z pozwoleniem siostry zamieszczam link do filmiku o powołaniu początkującej siostry. Jak obejrzycie, pomódlcie się za nią...
http://pniewy.klaryski.org/index.php?op … es&lang=pl
Ps. Te trudne pytania to moja sprawka
Offline
Użytkownik
Jejku.. po prostu jak oglądam coś takiego, to aż serce się raduje.. po prostu nie umiem opisać tego co czuję..
to jest takie wspaniałe.. życie za klauzurą w ciszy <3 tak właśnie.. to jest to co kocham <3
Ostatnio edytowany przez Katrine20.05 (2014-10-09 20:54:17)
Offline
Klaryski...coraz częściej u nich przebywam... i zaczynam się zastanawiać czy u nich nie pozostać, ale z drugiej strony zawsze ciągnęło mnie do faustynek... ach te duchowe rozsterki... do tego mam przerażenie, że nie uda mi się do faustynek nigdy dotrzeć, bo mieszkają daleko...
Offline
Dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego, jeśli On zechce to pojedziesz, nie martw się
Offline
Już jutro (2.02) Kościół katolicki obchodzi święto Ofiarowania Pańskiego.
2 lutego przypada także Dzień Życia Konsekrowanego.
Siostry i bracia zakonni, podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu.
Tego dnia kościół szczególnie wspiera zakony klauzurowe, czyli takie, które są powołane do modlitwy w kościele i z kościołem.Nie opuszczają terenu klasztoru i ogrodu zamkniętego klauzurą z wyjątkiem sytuacji przewidzianych przez prawo.
Ich powołanie często wiąże się z niezrozumieniem, ale ten, kto doświadczył Miłości Bożej- wie, że Miłość zdolna jest do wielkich rzeczy, zdolna jest do ofiary, wyrzeczenia, miłość nie goni za podziwem, za uznaniem, tu wystarcza tylko Obecność Tego, którego się kocha. To wpatrzenie w piękno Zbawiciela, kontemplacja Jego piękna porusza serce Mniszki do coraz głębszego zasłuchania w Jego Słowo na wzór ewangelicznej Marii. Często ta radość bierze się właśnie stąd
Podczas gdy zakony czynne, mówią ludziom o Bogu, zakony klauzurowe mówią Bogu o ludziach, wstawiają się za światem, modlą się w naszych intencjach, poświęciły swoje życie takiej służbie Bogu i człowiekowi.
Jutro także i my możemy pomóc im poprzez naszą modlitwę, ofiarę...
Offline
Nawet się nie spodziewałam, że dziś będziemy mieli kazanie o zakonach klauzurowych . Jak dobrze, że są księża, którzy wyjaśniają potrzebę takich zakonów, tłumaczą o co tu chodzi, bo często spotykam się z niezrozumieniem i takim zdaniem, że czynne zakony są potrzebne bo widać ich pracę, a to co niewidoczne dla ludzi- to już niepotrzebne, przykre to jest, dlatego warto ludziom mówić o takiej służbie, która podtrzymuje swoją modlitwą świat.
Dzisiaj po Mszy św. była zbiórka do puszek na budowę klasztoru Sióstr Benedyktynek we Lwowie.
Offline
Życie w zakonie kontemplacyjnym... to jest piękne. Podziwiam siostry, które poświęcają życie, aby modlić się za cały świat. Sama bym tak chciała... szczególnie pociąga mnie wizja życia w klasztorze karmelitanek bosych.
Ale z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego mnie to pociąga. Przecież jestem taką otwartą osobą, tak lubię towarzystwo, wciąż się śmieję, gadam, można powiedzieć że jestem takim "pajacem klasowym"
I ja mam żyć w klauzurze!?
Ja czasami naprawdę siebie nie rozumiem, ale Bóg ma plan i cóż, trzeba iść. Innej drogi niż tej za Bogiem nie biorę pod uwagę
Offline