Strony: 1
Gość
Witam Was, pisa³am tu juz jeden w±tek o rozstaniu. Prosi³am o modlitwe o to ¿eby najwa¿niejsza i najukochañsza osoba na ¶wiecie chcia³a odnowic ze mn± kontakt i sta³o siê. Pewnego dnia spotkali¶my siê, teraz widujemy siê codziennie. Nie wiem juz w co mam wierzyc, czy to za spraw± modlitwy, czy czego¶ innego. Ustalili¶my, ze bêdziemy przyjació³mi i tak jest. Widze jednak ¿e co¶ siê z nim dzieje. Wspomina³ o naszym zwi±zku, by³ym zwi±zku... Mówi³: "ja tylko chcia³em byc szczê¶liwy, ale widocznie nie moge". To ja zakoñczy³am zwi±zek, to by³ mój najwiêkszy b³±d i to wszystko moja wina. Mówi³ te¿ ¿e sie ca³kiem jako cz³owiek wypali³, nie ma ju¿ pasji, nie potrafi sie szczerze ¶miac, ka¿dy dzieñ zalicza byle do przodu, byle do nastêpnego dnia, ¿yje w obojêtno¶ci, tak w³a¶nie mi mówi³, mówi³ te¿ ¿e dawniej wierzy³ w szczê¶cie, w mi³o¶c, potem to wszystko sie rozpad³o i teraz nie wierzy ju¿ w nic. Bardzo chcia³am do niego wrócic, jest na prawdê dobrym cz³owiekiem, ka¿demu stara sie pomóc jak tylko mo¿e, rzadko kiedy spotyka siê kogo¶ takiego. Dzi¶ przeprosi³am go za to ze wszystko zniszczy³am, ¿e zniszczy³am jego jako cz³owieka. Mówi³, ze to nie moja wina i ze taki by³ ju¿ wcze¶niej. Zanim siê poznali¶my by³ te¿ wypalony, z tego co opowiada³, a jak pozna³ mnie to zachcia³o mu siê ¿yc z powrotem, ale pó¼niej te¿ mówi³ ze jest wrakiem cz³owieka...Ju¿ na prawdê nie wiem co robic, wygl±da to na depresje, mówi³am mu to, powiedzia³ z obojêtno¶ci± "byc mo¿e". Jemu na prawdê wszystko jest obojêtne, przesta³o mu zale¿ec na szczê¶ciu i on chce zeby tak zosta³o, ale ja nie chce. Mówi³am mu dzi¶, ¿e dla mnie jest wszystkim, ¿e wcale nie jest "czym¶", ale kim¶ najwa¿niejszym, a on zapyta³ "skoro dla siebie jestem nikim, to jak dla kogo¶ moge byc wszystkim"... Teraz ma siê zastanowic nad dalszym widywaniem siê. Ja nie chce znów stracic kontaktu z nim. Kocham go, nie wiem ju¿ w jaki sposób go kocham, ale na pewno kocham, w ogieñ bym skoczy³a za nim. Proszê o modlitwê za niego, z ca³ych moich si³. Ja modlê siê codziennie. Jak narazie wymodli³am to ¿eby¶my mieli ze sob± kontakt. Uda³o siê. Ten kontakt odnowi³ siê w bardzo dziwny sposób, sama nie umiem tego wyja¶nic i pewnie nikt by mnie nie zrozumia³, mo¿e nawet nie uwierzy³. Ja na prawdê ju¿ nie wiem co mam zrobic, nie wiem w co wierzyc. Ostatnio napisa³ mi "co robisz :-)" ja odpisa³am ¿e jestem u kole¿anki i zapyta³am co on robi, a on odpisa³ "siedze w aucie sam, widocznie musze byc samotny" . Wtedy od razu zadzwoni³am do niego i mówi³am ze zaraz do niego przybiegne, a on powiedzia³ ze nic ode mnie nie chce i roz³±czy³ siê. Wiec po¿egna³am siê z kole¿ank± i wybieg³am z jej domu. Bieg³am ale jak ju¿ by³am pod jego domem to nie by³o go w aucie. Jego s±siad powiedzia³ w która stronê poszed³, wiêc bieg³am, szuka³am, wo³a³am, p³aka³am... Potem pomy¶la³am, ze najlepiej bedzie jak zaczekam pod jego domem, w koñcu sie zjawi³, na mój widok sie smia³, a potem sie przytuli³ i wygada³ siê. Ja ju¿ nie wiem co mam my¶lec o tym, to takie pomieszane, ca³y czas siê denerwujê, a mam nerwice od dziecka (z³e prze¿ycia w domu, alkohol, przykre dzieciñstwo to spowodowa³o), wcze¶niej z nerwów tylko wymiotowa³am i mia³am biegunki, teraz ju¿ tego nie mam, ale w zastêpstwie za tamto pojawi³o siê ostre k³ucie w sercu, podobno mam nerwice serca, czasami mnie poddusza, obecnie boli mnie od 2 miesiêcy, non stop. Bardzo mi z tym ciê¿ko, mimo to nie przestane sie denerwowac, nie bêde na to wszystko obojêtna, musze zrobic co¶ co go odmieni. Chce zeby nadal cieszy³ sie zyciem, zeby zapali³a siê w nim ta niespotykana iskierka. Têsknie za dawnymi czasami kiedy mia³ szalone pomys³y, gdy mieli¶my na¶cie lat, np "chod¼ sturlamy siê z tej góry w pokrzywy". Têsknie, nie da siê tego opisac. To tak jakby ktos umar³, a straci³am przyjació³ke w wypadku pó³ roku temu, i to boli podobnie. Nie zasnê teraz spokojnie, z my¶l± "jutro bedzie dobrze", chcia³abym tak spokojnie zasn±c, ale nie umiem. Gdybym mog³a cofn±c czas, to nie zostawi³abym go, nie chcia³am go zostawic, ale wykrzycza³am w nerwach to wszystko, a potem nie by³o ju¿ odwrotu, nie mog³am nic naprawic. B³agam, pomó¿cie modlitw±, za niego, za mnie i moje nerwy, bym jeszcze du¿o przetrwa³a i by serce da³o mi spokój ju¿ z bólem. By on zmieni³ swoje podej¶cie do ¿ycia, by znalaz³ sobie jak±¶ pasje, by zale¿a³o mu na dalszej przyja¼ni i by nie zerwa³ kontaktu, bo ja juz tak dalej nie dam rady. Nie jestem idea³em, nie raz go krytykowa³am, wypomina³am ró¿ne rzeczy, ale te¿ mówi³am mu ze jest dla mnie wszystkim, ¿e ma talent i zeby z tego korzysta³, ¿e jest najwa¿niejszy, ze go kocham, ze nigdy nikogo takiego nie mia³am i przede wszystkim ze odmieni³ moje ¿ycie. Bojê siê ze to ja go wpêdzi³am w taki stan, ¿e to wszystko moja wina. Prosze oceñcie równie¿ moje podej¶cie do tej sytuacji, moje my¶lenie. Proszê o wyra¿enie waszego zdania, doradzcie co mam dalej zrobic i z ca³ych si³ proszê o modlitwê.
PS : Du¿o napisa³am. Proszê uwa¿nie przeczytac, bo to wszystko takie zawik³ane. Z góry dziêkujê i czekam na odpowiedz...
Gość
Proszê nich kto¶ napisze...
Gość
kochamswiat - przeczyta³am do koñca my¶lê, ¿e w waszej sytuacji tylko powrót do tego zwi±zku, zaufanie, wspólne przechodzenie razem swoich problemów mo¿e wam pomóc tak wiêc obiecujê modlitwê i trzymam kciuki
Gość
Obiecujê ³amaæ za Ciebie klêczniki.
Kochamswiat, spokojnie . Spokój, spokój i spokój. Bêdzie dobrze, u³o¿y siê. Poleca³abym spokojn± i szczer± rozmowê. Du¿o rozmawiajcie, wyja¶nijcie sobie wszystkie w±tpliwo¶ci, niedomówienia. Mo¿e jeste¶cie sobie przeznaczeni? Pamiêtam w modlitwie.
"Wierzyæ - to znaczy nawet siê nie pytaæ,
jak d³ugo jeszcze mamy i¶æ po ciemku."
ks. Jan Twardowski
Offline
Gość
Dziekuje wam wszystkim z ca³ego serca. Ale ju¿ wiele razy próbowa³am rozmawiac, a on nie chce. Mówi ze nie chce do tego wracac i nie chce juz ze mn± byc. Zamkn±³ sie na uczucia, na ¶wiat. Nie wiem jak go z tego wyci±gn±c, juz na prawde nie wiem. Jest jeszcze strasznie uparty... Wiem ¿e go strasznie skrzywdzi³am kiedy go porzucilam i za to tak strasznie siebie nienawidze, chcia³am z nim byc na prawde, ale zrobi³am najwiêkszy bl±d.
Robi³am wszystko zeby wróci³, szuka³am go, je¼dzi³am za nim, p³aka³am. Ju¿ raz mieli¶my tak± przerwe 10 miesiêcy, gdy on mnie zostawi³, te¿ mi by³o strasznie ciê¿ko. Wtedy te¿ gada³ takie rzeczy, ¿e nic nie ma sensu itd itp. Ale wczoraj powiedzia³ mi ze on podczas tej przerwy czekal a¿ sam sie zmieni i az ja sie zmienie, wtedy mia³ do mnie wrócic, ¿eby by³o nam lepiej. Wcze¶niej czêsto sie k³ucili¶my, bywa³am zazdrosna. Marzy³am o tym, by sie z nim zwi±zac na sta³e, bardzo lubie dzieci, wiêc chcia³am miec te¿ kiedys swoje, bo jak narazie to podziwiam tylko dzieciaki kole¿anek, jak narazie to jeszcze moim zdaniem za wczesnie. Nie wiem jak mam mu pomóc a chcia³abym z calych si³. ¯ycie bym odda³a ¿eby jemu by³o lepiej, kocham go ca³y czas tak samo mocno, przez te wszystkie lata, nigdy nikogo tak nie kocha³am, dlatego to ze on sie tak mêczy mnie tak bardzo boli.
Dziekuje Wam za te s³owa i za modlitwê, to dla mnie tyle znaczy... Tylko to mi daje si³e, bo ju¿ sama staje sie wrakiem czlowieka.
Ostatnio edytowany przez kochamswiat (2012-08-10 14:47:03)
Gość
Ja te¿ przeczyta³am do koñca...
Jakie te cz³owieki s± dziwne- kochaj± siê i jednocze¶nie uciekaj± od siebie- tak mi siê nasunê³o po przeczytaniu tego co napisa³a¶ i nie wi±¿e tego tylko z Twoj± sytuacj±. Dziewczyny napisa³y ju¿ chyba wszystko- krótko i tre¶ciwie
Ale z tego co piszesz ch³opak rzeczywi¶cie mo¿e mieæ depresjê (szczególnie, ¿e trwa to d³u¿szy czas). Warto by³oby zainteresowaæ siê jak±¶ terapi± psychologiczn±, która podnios³aby jego poczucie warto¶ci ALE NIC NA SI£Ê- napisa³am drukowanymi, ¿eby to podkre¶liæ, ¿e to powinna byæ jego w³asne decyzja a nie namawianie i sugerowanie (wiem z do¶wiadczenia, ¿e w takich sytuacjach najczê¶ciej po pewnym czasie osoby przerywaj± spotkania).
Wierzê, ¿e wszystko siê miêdzy Wami u³o¿y, powodzenia i pamiêtam w modlitwie
Gość
Dziêkujê równie¿ Tobie Rita Ja wcale nie chcia³am uciekac przed uczuciami, ale on chyba nie chce odnowic zwi±zku bo za bardzo go skrzywdzi³am, boi siê ¿e przydarzy siê to po raz drugi... Ja bardzo bym chcia³a ¿eby by³o jak dawniej, brakuje mi tego dzieñ w dzieñ, ale sama tez ba³abym siê chyba wrócic, ba³abym siê ¿e znów czym¶ zranie...Z reszt± on nie chce nawet s³yszec o powrocie do siebie, zaraz wybucha wtedy awantura, a ja nie chce ju¿ awantur..
Równie¿ bêde o was pamiêtac w modlitwie, dziêkuje za wsparcie, tak pogadac z kim¶, przez internet, bo przez internet, ale pó¼niej jako¶ zawsze l¿ej.
Ja te¿ przeczyta³am do koñca.Podpisujê siê za dziewczynami,dodam jeszcze tylko,¿e jeste¶ bardzo wra¿liw± osob±,¿e potrafisz walczyæ o zwi±zek,cz³owieka.Fajnie by by³o by On móg³ zobaczyæ to w Tobie:)
Offline
wierz±cy - niepraktykuj±cy
kochamswiat napisał:
Robi³am wszystko zeby wróci³, szuka³am go, je¼dzi³am za nim, p³aka³am. Ju¿ raz mieli¶my tak± przerwe 10 miesiêcy, gdy on mnie zostawi³, te¿ mi by³o strasznie ciê¿ko. Wtedy te¿ gada³ takie rzeczy, ¿e nic nie ma sensu itd itp. Ale wczoraj powiedzia³ mi ze on podczas tej przerwy czekal a¿ sam sie zmieni i az ja sie zmienie, wtedy mia³ do mnie wrócic, ¿eby by³o nam lepiej. Wcze¶niej czêsto sie k³ucili¶my, bywa³am zazdrosna. Marzy³am o tym, by sie z nim zwi±zac na sta³e, bardzo lubie dzieci, wiêc chcia³am miec te¿ kiedys swoje, bo jak narazie to podziwiam tylko dzieciaki kole¿anek, jak narazie to jeszcze moim zdaniem za wczesnie. Nie wiem jak mam mu pomóc a chcia³abym z calych si³. ¯ycie bym odda³a ¿eby jemu by³o lepiej, kocham go ca³y czas tak samo mocno, przez te wszystkie lata, nigdy nikogo tak nie kocha³am, dlatego to ze on sie tak mêczy mnie tak bardzo boli.
Dziekuje Wam za te s³owa i za modlitwê, to dla mnie tyle znaczy... Tylko to mi daje si³e, bo ju¿ sama staje sie wrakiem czlowieka.
Nie wiem ile masz lat, ale mi to tak troche wyglada na zwiazek nastolatkow...ale to nie wazne. Jezeli nie dajesz spokoju chlopakowi i probujesz na sile naprawic zwiazek, to ma to odwrotny skutek. Do tego nadmierna zazdrosc..w zwiazku tez potrzeba troche wolnosci.
Dalej..marzylas o tym zeby sie z nim zwiazac na stale, o dzieciach, itd...nic tak nie odstrasza chlopaka jak przyspieszanie takich spraw..tym bardziej w mlodym wieku.
Tak w ogole moze zwyczajnie nie pasujecie do siebie i warto poszukac dalej, niz latami sie zadreczac.
Tego kwiatu to pol swiatu...
Co do pierwszego postu, to rzeczywiscie tu psycholog nie zaszkodzi. Ja wychowywalem sie w biednej wielodzietnej rodzinie i wiem jak ciezko bylo sie otworzyc na ludzi. O tragedie nie trudno. Na szczescie trafilem na swietnych ludzi, ktorzy mi w tym pomogli.
Tez kiedys stracilem glowe dla dziewczyny, mialem 19 lat i myslalem, ze wszystko sie zawalilo..Rok nie bylem w stanie z nikim innym sie spotykac. Ale nastepna mnie juz skutecznie wyleczyla:).
Zamiast narzekac, trzeba sie poprostu ruszyc i nie zyc przeszloscia.
Ostatnio edytowany przez piotrek26lublin (2012-08-17 13:13:08)
Offline
Strony: 1