"Furta"

Ogłoszenie


Jest to forum powołaniowe, którego celem jest wspólne dążenie do Pana Boga, szukanie Go, odkrywanie swego powołania..., a więc modlimy się za siebie :)

1.Używamy tylko jednego konta i nie tworzymy podobnych nicków ani avatarów.
2.Dbamy o język na forum. Nie używamy wulgaryzmów.
3.Szanujemy się wzajemnie. Nie obrażamy, nie oczerniamy, nie wyśmiewamy innych forumowiczów.
4.Używamy ogólnie przyjętych zasad kultury.
5.Wszelkie naruszenia regulaminu czy jakieś zaistniałe konflikty powinny być zgłoszone administracji.
6 Nie piszemy krótkich postów typu: "ok.", "acha", "super" itd.
7.Nie tworzymy nowych wątków, jeśli taki temat już istnieje, szukamy.
8.Kolor czerwony jest przeznaczony tylko dla administratorów i moderatorów forum.
9.Jeśli wklejamy coś z jakiegoś źródła, wklejamy też link lub piszemy skąd to wzięliśmy, żeby nie naruszać praw autorskich.
10. Dbamy o porządek na forum. Staramy się nie pisać posta pod postem, używamy funkcji "edytuj", wyjątkiem może być odświeżenie tematu.
11. W związku z przeprowadzanymi na forum porządkami, przynajmniej raz na rok trzeba napisać chociaż jeden post. Osoby nieaktywne będą usuwane z forum.

Rangi na forum są jedynie symboliczne, nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

#1 2015-07-01 14:26:42

Elayer

Użytkownik

Zarejestrowany: 2015-07-01
Posty: 1
Punktów :   

Prośba o modlitwę w mojej intencji.

Chciałbym opisać moją intencję i bardzo szczerze prosić każdą chętną osobę, aby pomodliła się do naszego Boga- obecnie jedynej siły, która jest w stanie mi pomóc. Ciężko mi określić moją religijność. Zwykle byłem osobą, która nie lubiła się modlić, lecz lubiła "mówić do Boga". Uznawałem Go bardziej za przyjaciela, opiekuna. Potem był taki czas, kiedy zacząłem naprawdę żarliwie się modlić. Tak jak samoistnie się zaczął, tak wygasł. Nie będę wybielał się - ostatnimi czasy bardzo często zapominałem o Bogu, kierując się do niego w momentach trudnych. Nigdy jednak nie było tak trudno.
Intencja zawiera prośbę o miłość, taką szczerą, prawdziwą, dozgonną, piękną romantyczną miłość, aby ponownie zagościła pomiędzy moją ukochaną a mną.
Była moją koleżanką z klasy od 2012 roku (w pierwszej liceum zalecała się do mnie, lecz bałem się podjąć kroki), od maja 2014 zaczęła zostawać moją przyjaciółką, od listopada zdecydowanie najlepszą przyjaciółką, a od lutego do końca maja - była moją najukochańszą dziewczyną, która odwzajemniała moje uczucia. W czasie matur jednak bardzo ją zaniedbałem, byłem zły, opryskliwy i zaborczy - choć wcześniej obdarzałem ją naprawdę wielką czułością. Próbowała walczyć o nasz związek sama, ale w końcu poddała się. Kiedy się ocknąłem - było już za późno. Na tydzień wróciła do swojego byłego, który kazał jej zerwać wszelkie kontakty ze mną. Mimo prób, nie potrafiła. Ja również wiem, że nie możemy bez siebie żyć. W czerwcu sytuacja była dziwna, zachowywaliśmy się trochę jak para, trochę jak przyjaciele. Modliłem się wtedy gorliwie, aby do mnie tak w pełni wróciła. Będąc ślepym na widoczne postępy, przestałem. Można powiedzieć, że obraziłem się na Boga... W zeszłym tygodniu zaproponowała, abyśmy znowu byli "tylko przyjaciółmi" (przynajmniej na jakiś czas), gdyż nie umie się znowu zaangażować- może mnie na razie kochać jak przyjaciela czy jak brata, ale nie jak chłopka. Ja pod wpływem emocji oraz sumienia (nie mogłem nie traktować jej jak ukochanej, nawet podświadomie) stwierdziłem, że to niemożliwe. Z mojej inicjatywy zerwaliśmy kontakt na tydzień - to był pierwszy czas od września, kiedy nie rozmawialiśmy dłużej niż przez kilka godzin. To był okropny czas - szukałem pomocy wszędzie, gdzie tylko się dało. Ale jakoś przetrwałem. Wczoraj spotkaliśmy się znowu - miałem nadzieję, że uda się to naprawić. Nie podziela mojego poglądu. Dopadła mnie prawdziwa depresja. Wtedy, wypłakawszy morze łez, znalazłem pociechę w Bogu. Pociechę i energię. Nadal nie wznowiłem z nią kontaktu przez internet czy telefon, ale zamierzam to zrobić. Czuję w sobie siłę, aby zrobić dla niej wszystko.
Nie jest to typowa sytuacja, kiedy dwie osoby usilnie starają, ale któraś "tego" nie czuje. Ona kochała mnie tak naprawdę gorąco, miłością osoby zakochanej przez ponad 3 miesiące, a także wcześniej, przed laty, i mogą o tym zaświadczyć wszyscy, którzy to widzieli, ze mną na czele-tego nie da się tak udawać.
Wiem, że bardzo zgrzeszyłem - zapomniałem o Bogu, byłem dla niej okropny w czasie matur, po części na pewno doprowadziłem też do tego, iż zerwała ze swoim byłym chłopakiem, przysporzyłem jej na pewno wiele bólu i cierpienia... Ale wiem, że możemy wrócić do tego co było, do takiej pięknej, wielkiej miłości. Jeśli tylko ona odważy się "spróbować jeszcze raz".
Wylałem w tym poście dość dużo emocji, przejdę więc do sedna - bardzo proszę każdą chętną osobę, aby pomodliła się w naszej intencji, aby wspomniana przeze mnie miłość na nowo zagościła między nami, aby ona raz jeszcze była zdolna pokochać mnie jak dawniej. Będę niezmiernie wdzięczny.

Offline

 

#2 2015-07-03 17:31:46

 Wirydiana

- moderator

7551960
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2011-08-28
Posty: 321
Punktów :   

Re: Prośba o modlitwę w mojej intencji.

Z mojej strony możesz być pewien modlitwy...ale pamiętaj, że Twoja modlitwa w tej intencji jest równie ważna i wartościowa

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
gadżety na roczek jaki prezent na roczek prezent dla dziewczynki na roczek dream stairs