"Furta"

Ogłoszenie


Jest to forum powołaniowe, którego celem jest wspólne dążenie do Pana Boga, szukanie Go, odkrywanie swego powołania..., a więc modlimy się za siebie :)

1.Używamy tylko jednego konta i nie tworzymy podobnych nicków ani avatarów.
2.Dbamy o język na forum. Nie używamy wulgaryzmów.
3.Szanujemy się wzajemnie. Nie obrażamy, nie oczerniamy, nie wyśmiewamy innych forumowiczów.
4.Używamy ogólnie przyjętych zasad kultury.
5.Wszelkie naruszenia regulaminu czy jakieś zaistniałe konflikty powinny być zgłoszone administracji.
6 Nie piszemy krótkich postów typu: "ok.", "acha", "super" itd.
7.Nie tworzymy nowych wątków, jeśli taki temat już istnieje, szukamy.
8.Kolor czerwony jest przeznaczony tylko dla administratorów i moderatorów forum.
9.Jeśli wklejamy coś z jakiegoś źródła, wklejamy też link lub piszemy skąd to wzięliśmy, żeby nie naruszać praw autorskich.
10. Dbamy o porządek na forum. Staramy się nie pisać posta pod postem, używamy funkcji "edytuj", wyjątkiem może być odświeżenie tematu.
11. W związku z przeprowadzanymi na forum porządkami, przynajmniej raz na rok trzeba napisać chociaż jeden post. Osoby nieaktywne będą usuwane z forum.

Rangi na forum są jedynie symboliczne, nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

#41 2011-05-16 10:05:41

anija87

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Tak tak ja wiem, że o ucieczce nic nie pisałaś. Ja chciałam tylko powiedzieć, że są różne sposoby informowania rodziców o swojej decyzji
Ja się cieszę, że powiedziałam tak wczas, mimo, że było bardzo ciężko (z tatą dalej tak jest), ale jakbym powiedziała w dniu wstąpienia to chyba by było gorzej. Zwłaszcza, że ja już nie mogłam dłużej tego ukrywać i uciekać od odpowiedzi jak mama się pytała co ze studiami (mam teraz tylko licencjata)

 

#42 2011-05-16 14:16:34

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Powołanie a rodzice...

A ja np. znam siostrę, która też uciekła z domu, zostawiła list i wstąpiła w dość młodym wieku. Jej rodzice byli na nią źli i z początku się w ogóle do niej nie odzywali, ale jakoś bardziej nie interweniowali. Później jednak wszystko się ułożyło i teraz są w normalnej relacji, po prostu się z tym pogodzili


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

#43 2011-05-19 17:37:01

lenka16

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Moja rodzina coraz częściej żartuje sobie ze mnie, że będę siostrą zakonną. Ewentualnie używają określenia "pingwinem". Raz przyjechała do nas z daleka ciocia z wujkiem (których praktycznie nie znam)  i kiedy dowiedzieli się o tym, że dość blisko jestem z Kościołem i Bogiem to wręcz z cynizmem mówili: "Tak? To co? Może zakonnicą będziesz?". Nic nie odpowiedziałam ale w środku krzyczałam: "TAK!!!". Nie wiem czemu coraz częściej sobie ze mnie żartują. Może dlatego, że nie interesuje mnie to co większość moich znajomych. Na początku sama się z tych ich komentarzy śmiałam ale teraz już mnie to nie śmieszy. Ostatnio podczas Mszy Świętej kazanie miała siostra zakonna, która motywowała dziewczyny, które czują ten "cichy Głos" by się nie bały, tylko odpowiedziały. Nie dość, że walczyłam sama ze sobą, bo z jednej strony coś we mnie nie chciało do mnie dopuścić słów siostry, a z drugiej strony serce waliło mi jak młotem i każde słowo trafiało prosto do niego, to jeszcze kuzyn siedzący obok ciągle dawał mi kuksańce w bok i szczerzył się, co pewnie miało znaczyć: "Hahaha słuchaj słuchaj bo to do ciebie". Coraz częściej mam ochotę powiadomić chociażby mamę o tym, że to z czego się śmieje może się okazać prawdą... Nie wiem co robić...

Ostatnio edytowany przez lenka16 (2011-05-19 17:37:30)

 

#44 2011-05-19 18:04:51

 Ania

...

Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 283
Punktów :   

Re: Powołanie a rodzice...

Lenko, ściskam Cię bardzo, bardzo gorąco i pamiętam w modlitwie.

Bardzo dobrze Cię rozumiem.... Też bardzo nie lubię takich tekstów w rodzinie.... To boli, ale bądź silna . W końcu nie jesteś sama, Oblubieniec jest z Tobą i na lodzie Cię nie zostawi, tego jestem pewna. Ostatnio pewien ksiądz powiedział, że jeśli za nasze poglądy, naszą wiarę, poniesiemy jakieś straty, będziemy mieli kłopoty w naszym środowisku, wyśmiewanie, etc... to On to nam wynagrodzi <3.

Chyba tylko Ty znasz swoich rodziców na tyle dobrze, by wiedzieć kiedy będzie najlepszy moment, by powiedzieć. Musisz to rozeznać w swoim serduchu, konsultując się z Nim .

Wspieram modlitwą i pamiętaj, że nie jesteś sama. ;*


"Wierzyć - to znaczy nawet się nie pytać,
jak długo jeszcze mamy iść po ciemku."

ks. Jan Twardowski

Offline

 

#45 2011-05-19 20:42:41

salli

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Właśnie to jest takie dobre pytanie "Moje powołanie, a rodzice?". Zastanawiam się jak kiedykolwiek, komukolwiek o tym powiedzieć. Wiedzą jak narazie 4 osoby o mojej decyzji. Bałam się najbardziej powiedzieć to mojej przyjaciółce Dorocie. Ona to zniosła najgorzej. Wie że kiedyś wyjadę i boi się co dalej będzie z naszą przyjaźnią, bo jesteśmy ja siostry. Ale rodzice to już inna bajka. Śmieją się bo się nawróciłam i chodzę do kościoła nie ma codziennie, chodź by na 5 minut. Tam się wyciszam, robie się spokojniejsza. Kocham te miejsce. Ale rodzina nic nie rozumie. Nie wiedza co przeszłam na Alfie. Nawet nie chcą ze mną o tym gadać. A gdy chce z tato porozmawiać na temat , krok po kroku go wprowadzić o szybko zmienia temat. Nie lubi gadać o wierzę. Co mam zrobić? Pomóżcie!

 

#46 2011-05-19 22:12:07

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Powołanie a rodzice...

Heh, na moim biurku leży czasopismo naszych franciszkańskich kleryków "Nasze życie". Akurat kiedy przeglądałam ten temat mój tata wszedł do pokoju, spojrzał na gazetę, wziął ją do ręki po czym odłożył i zapytał: "A ty co, do klasztoru się wybierasz?" Jedyne na co mnie było stać było tylko głupie "No, jasne..."


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

#47 2011-05-20 14:27:31

dzidziuś

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Ja w zasadzie nie powiedziałam nikomu ze znajomych o powołaniu. Rodzina też nie wie oficjalnie, ale słyszę czasami teksty, że będę zakonnicą. Kiedyś moje koleżanki powiedziały, że ja i tak pójdę do zakonu i tak! Przeraziłam się tym trochę, bo skąd one mogą takie coś wiedzieć ?! Czasami jak się mnie ktoś pyta czy idę do zakonu, to ja właśnie odpowiadam ze śmiechem że nie, ale dziwnie się czuję, kiedy muszę trochę naginać fakty nie jestem chyba gotowa, aby o tym powiedzieć, mam jeszcze trochę czasu, chcę najpierw przedyskutować wszystko z Nim.

 

#48 2011-05-20 14:38:06

lenka16

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Aniu, ja też Cię bardzo, bardzo gorąco ściskam
Tak, trzeba to jakoś wytrzymać do czasu aż będę gotowa kogokolwiek poinformować o moich zamiarach

Zawsze jak ktoś zadaje mi pytanie czy chcę być zakonnicą to patrzę na tą osobę, nie odpowiadam i błagam w myślach żeby zmieniła temat

 

#49 2011-05-20 15:30:01

 Hebronka

Za Króla! Za Ojczyznę! Za ile?

Zarejestrowany: 2011-04-25
Posty: 321

Re: Powołanie a rodzice...

Miałam tydzień temu na oazie takie śmieszne wydarzenie, mianowicie modlimy się i każdy mógł wypowiedzieć na głos swoją intencję, ja jako że nadal żyję wrażeniami z beatyfikacji wypowiedziałam swoją intencję - o nowe powołania zakonne i kapłańskie. W jednym z miasteczek, w którym byliśmy, był jeden kościół i pracował w nim 86letni ksiądz. Oprócz tego miał jeszcze 3 kościoły w pobliskich miasteczkach. Starszy kapłan jest sam i musi pełnić nadal swoją posługę, ale nie to jest najgorsze ... Don Albino nie ma pewności, że jeśli umrze, będzie miał go kto zastąpić ...
No i się zaczęły głupie teksty. Na szczęście nie oglądam się na innych i jestem dosyć, hmm ... asertywna Więc umiem odpowiedzieć czymś więcej niż głupim uśmieszkiem, niemniej - takie teksty są denerwujące, jeśli rzeczywiście szuka się swojej drogi i myśli o wybraniu właśnie tej.

Offline

 

#50 2011-05-22 15:39:56

A-psik

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Hebronka napisał:

Na szczęście nie oglądam się na innych i jestem dosyć, hmm ... asertywna

Myślę, że właśnie to najbardziej przeraża naszych bliskich. Ta świadomość, że nie będą mieli wpływu na dokonany przez nas wybór i stąd reagują agresją lub ironicznymi docinkami.

 

#51 2011-08-10 17:09:46

annanen

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

hhm może faktycznie nie będą mieli wpływu. Tyle, że ja przez całe swoje życie nie potrafiłam postawić się rodzicom z jakimś moim konkretnym dążeniem ;[, moje plany zawsze musiły być zaakceptowane, więc jak chcę wyjechać na rekolekcje do sióstr to zamykaja mnie w domu i nawet mysz się nie wyślizgnie;[. Bardzo mnie radzice kochają, choć rozmawiam z nimi o powołaniu od 4 lat to nie widzę poprawy w ich stosunku do moich zamiarów, płaczą, krzyczą, wyciągają jakies argumenty o niewolniczej pracy i braku zrozumienia.
W mojej bliskiej rodzinie zdażyły się i powołania zakonne i kapłańskie- i próbują mnie zniechęcać jak mówią na "żywych przykładach"- tyle, że nie rozumieją, że te przykłady mnie zachęcają;]
mam 4 starszego rodzeństwa, wnuki też rodzice już mają- więc teoretycznie powinnoo być im łatwiej się pogodzić z myślą że 20% z ich dzieci chce wstąpić do zaskonu. Modlę się o Łaske dla Nich i dla mnie. Ufam, że Pan pomoże, ale łatwo nie jest. W wakacje, kiedy wracam ze studiów troche próbuja mnie swatać xD.
Najgorsze jest to że w roku akademickim przy 2 kierunkach ciężko jest wygospodarować czas na jakieś bliższe poznanie danego zgromadzenia, a w wakacje...musiałabym wychodzić przez komin ;[

 

#52 2011-08-10 18:35:56

szukajaca Boga

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

annanen napisał:

jak chcę wyjechać na rekolekcje do sióstr to zamykaja mnie w domu i nawet mysz się nie wyślizgnie;[. Bardzo mnie rodzice kochają[

Przepraszam Cie ale to zdanie wzajemnie sie wyklucza... Nie wiem czy napisałas to dosłownie, że Cię zamykają...?

 

#53 2011-08-31 07:31:10

lenka16

Gość

Re: Powołanie a rodzice...

Od dawna proszę Jezusa żeby wskazał mi zakon, w którym mam do końca swoich dni wypalać się dla Niego z miłości i od pewnego czasu zaczyna towarzyszyć mi dosyć silne przekonanie, że najlepiej odnajdę się za klauzurą. Dawniej, kiedy naszła mnie taka myśl to szybko ją odganiałam ale teraz, po dłuższym czasie, kiedy oswoiłam się z tym cichym zaproszeniem klauzura przestała mnie przerażać. Powiem więcej... zaczęła mnie przyciągać. Od kiedy zobaczyłam kilka zdjęć właśnie z zakonów klauzurowych to nawet ciężko jest mi szukać dla siebie jakiegoś czynnego zgromadzenia bo czuję, że nie tędy droga.
I właśnie w tym miejscu pojawia się jeden problem, który mnie trapi. Czy jedynaczka może zostawić swoich rodziców i na całe życie zamknąć się z dala od nich? Smutno mi kiedy pomyślę sobie, z na starość nie będzie miał kto się nimi zająć. Z drugiej strony mam nadzieję, że Bóg nie pozwoli im cierpieć z tego powodu, że odeszłam do Niego...

 

#54 2011-08-31 09:04:45

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Powołanie a rodzice...

Co do tego zajmowania na starość - słyszałam, że jest tak, że jeżeli naprawdę nie ma się kto rodzicami zająć, a jest taka potrzeba to zgromadzenie wypuszcza taką siostrę do domu, aby mogła zaopiekować się swoimi rodzicami. Oczywiście zostaje tam tyle, na ile zajdzie taka potrzeba.

Nie mam pojęcia jak się ma klauzura do jedynaczek...


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

#55 2016-01-02 12:08:36

 Aśka

Szukająca

Zarejestrowany: 2016-01-02
Posty: 6
Punktów :   

Re: Powołanie a rodzice...

Ja również, jak sporo osób, chcę o tym powiedzieć rodzicom dopiero po maturze
Myślę, że mnie zrozumieją. Mam to szczęście, że pochodzę z katolickiej rodziny. Ale takie różne docinki ze strony rodziców też nie są mi obce. Moja mama wciąż uporczywie próbuje mnie swatać z jakimiś chłopakami. A ja przy okazji takich żartów mówię im zawsze, że "ja to na pewno nie wyjdę za mąż". Oczywiście np. moja babcia kwituje taką deklarację "jo, takie co mówiły jak ty to najszybciej mężów znalazły"
Jednak martwi mnie najbardziej to, że będę musiała w końcu o tym powiedzieć moim przyjaciółkom. Należą do Zielonoświątkowców i zdaję sobie sprawę,że być może nie postrzegają dobrze  np. zakonnic. A jestem z nimi bardzo związana i nie wiem jak to będzie


"Szatan boi się ludzi radosnych"
św. Jan Bosco

Offline

 

#56 2016-01-03 08:57:40

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Powołanie a rodzice...

Moi rodzice nie byli zadowoleni jak im powiedziałam (może też dlatego, że powiedziałam tydzień przed wstąpieniem ), ale z czasem jak zaczęli poznawać mój nowy dom i siostry to zaczęli się też przekonywać. Oczywiście w dalszym ciągu mają nadzieję, że zmienię decyzję, ale w sumie to ich rozumiem Jednak cieszę się z tego, że z czasem ich zdanie się zmieniło


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

#57 2016-01-03 18:49:49

 Aśka

Szukająca

Zarejestrowany: 2016-01-02
Posty: 6
Punktów :   

Re: Powołanie a rodzice...

O raany, tydzień przed wstąpieniem, to musi być szok dla rodziców


"Szatan boi się ludzi radosnych"
św. Jan Bosco

Offline

 

#58 2016-01-06 11:01:46

 sanderka1000

s. Maksymilla

5330629
Call me!
Skąd: Lębork
Zarejestrowany: 2009-09-19
Posty: 1373
Punktów :   10 
WWW

Re: Powołanie a rodzice...

No, był Chociaż myślałam, że nie będą aż tak zaskoczeni, bo co chwilę powtarzali, że pewnie pójdę do klasztoru... A tu psikus


Bo On jest dobry, bardzo dobry...

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
naszepowolanie.pun.pl busy Bruksela Kantory Rzeszów tanie noclegi nad morzem